Bo z rodziną…

…to nigdy nie wiesz o nie wiesz nie, czy dobrze jest, czy może jest, może jest już już źle!

Każdy ją ma, każdy z nią żyje, każdy ją kocha… na swój sposób. Ostatni polecany przeze mnie film – Sierpień w hrabstwie Osage skłonił mnie do rozmyślania nad „instytucją” rodziny i tego jak bardzo moje spostrzeganie zmieniło się na przestrzeni lat.

archiwum rodzinne

archiwum rodzinne

Familia jaka jest każdy widzi

Nic bardziej mylnego! Na przestrzeni lat zauważyłam, że w każdej rodzinie pojawiają się smaczki, grzeszki, niesnaski i tym podobne stworki, które wyłażą spod dywanu, zanieczyszczając powietrze domowników. Oczywiście nasze babcie i mamy skrzętnie zamiatają je pod dywan, próbując zatuszować niedoskonałości, lecz mimo wszystko co jakiś czas wyściubiają swój zakurzony nos, dając o sobie znać. Moja familia jest szczególna, każdy jest wyjątkowy na swój sposób i każdy posiada historię, która byłaby idealna na oddzielny scenariusz filmowy. Uwierzcie mi – to by było coś w stylu : dramato-sensacjo-romanso czegoś 😉 ale wiem, że byłoby dobre! Od lat fascynuje mnie ich życie i od lat staram się dowiedzieć jak najwięcej. Może, kiedyś napiszę o nich książkę? 🙂

archiwum rodzinne

archiwum rodzinne

archiwum rodzinne

archiwum rodzinne

Okres buntu

Nie nosiłam glanów, kolczyki miałam tylko w uszach, a moim największym przejawem buntu młodzieńczego były bojówki z krokiem w kolanach inspirowane Eminemem. Angielskiego się nie znało ni w ząb ale rap był:

„I’m sorry momma, I never meant to hurt you,
ajm newer mint to …bat tunajt
I’m cleaning’out my klozet!”

I to by było na tyle z mojego buntu. Ale wiadomo, że jak się dojrzewa to problemy zawsze są . Nienawidziłam i jednocześnie kochałam moich domowników. Nie rozumiałam, czemu miałam gasić to cholerne światło czy zmywać naczynia od razu po obiedzie. Wrzeszczałam na mamę gdy wymagała ode mnie czegoś prostego oraz nie rozumiałam o co robiła tyle szumu gdy nie dałam znać, że nie wracam na noc do domu. No cóż człowiek był głupi i nie rozumiał wielu rzeczy.

Jak jest teraz?

Po wielu latach gdy prowadzi się samemu dom, wreszcie dociera do nas czemu lepiej jest pozmywać czy zgasić to cholerne światło. Widzimy jak wiele rzeczy wynika z tego jakie mieliśmy dzieciństwo i zaczynamy rozumieć czemu nasi bliscy zachowują się tak a nie inaczej. Są trudni, to fakt, ale może to z czegoś wynika? Może ich życie nie potoczyło się tak jak powinno? Moja rodzina nie jest idealna, daleko jej do niej, ale jest moja. Trzeba zaakceptować swoich bliskich takich jakich są, pomimo że czasem może to być bardzo trudne. Warto odwiedzać ich jak najczęściej dając wyraz wdzięczności za to, że kiedyś podcierali nasze tyłki 😉 ( założę się, że nie należało to do przyjemnych czynności.)

A co dalej?

Z jakieś dwa lata temu, dokładnie w Wigilie, siedząc z moim najlepszym przyjacielem przy butelce napoju wysokoprocentowego prowadziliśmy rozmowy na temat naszego dzieciństwa oraz rodzin. W szczegóły wchodzić nie będę, ale doszliśmy do jednego wniosku: należy szanować swoich bliskich, a  w przyszłości stworzyć rodzinę pełną ciepła, miłości i zrozumienia – taką jaką my chcielibyśmy mieć. Ot, taki cel na przyszłość 🙂

archiwum rodzinne

archiwum rodzinne

0 thoughts on “Bo z rodziną…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *