Życie bez ojca.

Długo zastanawiałam się czy poruszać ten temat na blogu. Myślałam, dumałam, rozważałam wszystkie za i przeciw, aż w końcu postanowiłam – napiszę. Sprawa nie jest prosta bo bardzo osobista, ale taki też jest ten blog – osobisty. Jest naszą księgą, którą za parędziesiąt lat będziemy czytać z wypiekami na twarzy, w której zawarte będą wszystkie chwile – zarówno te dobre jak i złe.

A więc od czego by tu zacząć aby zacząć dobrze? Chyba od początku…

Dzieciństwo

Jakie jest dzieciństwo bez ojca? Normalne. Tak – dla wszystkich zdziwionych – gdy ma się kochającą mamę oraz babcię nie odczuwa się jakikolwiek braków czy ubytków w swoim życiu. Nie przypominam sobie sytuacji w których pytałam mamy gdzie jest tata albo momentów w których szczególnie odczuwałam jego nieobecność. Dorastałam bez niego i było to zupełnie normalne – niczym wdychanie i wydychanie powietrza.

Dorastanie

Nie oszukujmy się – dorastanie zawsze na swój sposób jest ciężkie. Nikt nie lubi być „pomiędzy czymś” – pomiędzy jednym domem a drugim, pomiędzy dobrą a złą decyzją czy też pomiędzy racją swoją a kogoś innego. Okres nastoletni jest jednym z najwspanialszych, ale też jest – dla mnie – okresem „pomiędzy”. Chcemy być już dorośli – ale nie jesteśmy; marzymy o wykształtowanym ciele – ale nie możemy go posiadać, niby możemy już podejmować decyzje – ale nie wszystkie. Tak, dorastanie zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych etapów życia. Pojawia się w nim mnóstwo wątpliwości i pytań bez odpowiedzi, które dopadły również moją sferę życia „bez taty”. Zaczynałam interesować się kim był, serfować po internecie, grzebać w papierach – niczym gąbka chłonęłam każdą kolejną informację na jego temat. Wypytywałam mamę i babcie po kilkanaście razy o te same historie mając nadzieję, że usłyszę jakiś nowy detal, który umknął mi poprzednio. Chciałam go poznać. Tak, podjęłam tę decyzję  i byłam gotowa zrobić wszystko, aby ją zrealizować.

Choć tak naprawdę nie mogłam zrobić nic.

Wola walki

Po kilku latach bezskutecznych poszukiwań udałam się do ostatniej deski ratunku – mojej mamy. Choć wiedziałam, że może to być dla niej trudne i przykre – poprosiłam o pomoc. Pewnego listopadowego, chłodnego wieczoru udałyśmy się do osiedla na którym mieszkali rodzice mojego ojca. Mama – choć z wielkim trudem – rozpoznała budynek w którym bywała dość często dwadzieścia parę lat temu. Nie posiadając żadnych nadziei na jakiekolwiek spotkanie z nimi zapukałam do drzwi dozorczyni w celu podpytania się o lokatorów, których poszukiwałam. Ku mojemu zdziwieniu kobieta odparła, że mój „dziadek” mieszka na 8 piętrze. Ogłuszona szokiem podpytałam czy jest pewna swoich słów i gdy ponownie usłyszałam jej odpowiedź, udałam się do windy. Nie wiem co sobie myślałam stojąc przed brązowymi drzwiami…miałam mnóstwo pytań, wątpliwości, a przede wszystkim nie wiedziałam jak się przedstawić: „dzień dobry..yy jestem Pana wnuczką” brzmiało nadzwyczaj głupio. Pukając trzeci raz do drzwi poddałam się i ruszyłam w stronę windy, gdy starszy Pan otworzył drzwi.

Co dalej?

Co było dalej? Nie było happy endu. Nie było spotkania z moim ojcem i szczerej rozmowy. Nie usłyszałam, że chce nadrobić stracony czas. Były dwa spotkania z „dziadkiem”, kilka przykrych słów i wymiany zdań. I wiecie co? Nie żałuję. Cieszę się, że tam poszłam, zostawiłam swój numer w nadziei na telefon, który nigdy nie zadzwoni. Cieszę się, że przekonałam się że Ci ludzie nie zasługują na bycie w moim życiu. Nie zasługują na poznanie mojego partnera a w przyszłości na noszenie na rękach moich dzieci. Ich strata a nie moja.

A konsekwencje?

Konsekwencje związane z brakiem ojca? Żadne. No po za jedną – nieodparcie „ciągnie” mnie do towarzystwa męskiego. I żeby źle to nie zabrzmiało, nie mówię o podrywie. Po prostu – najlepiej czuję się wśród testosteronu i nic na to nie poradzę. Moim najlepszym przyjacielem jest facet, uwielbiam tatę mojego partnera a jego brata traktuję jak swojego. I tyle. Dlaczego tylko tyle? Dzięki mojej mamie, która dała mi miłość za dwójkę rodziców. Jest wspaniała i za to jej dziękuje. Niczego nie żałuję i cieszę się, że moje życie potoczyło się tak jak potoczyło.

0 thoughts on “Życie bez ojca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *