Tulipan, śledzik i rower – Holandia part 1

Czy to możliwe aby czuć w powietrzu unoszący się zapach kwiatów?

Mijać z okna samochodu tęczowe pola?

Być w mieście gdzie jest więcej rowerów niż samochodów?

Otóż tak – witamy w Holandii.

IMG_7438s

Wiecie jak to jest z miłością od pierwszego wejrzenia – wszyscy o niej opowiadają, chwalą się a człowiek guzik o tym wie i nigdy nic takiego nie przeżył. Otóż sprawy przyjęły inny obrót i mogę się pochwalić – przeżyłam. Zakochałam się w Holandii od pierwszego wejrzenia. Myślałam że nic nie dorówna urokowi barcelońskim uliczkom, a jednak mogę z całą śmiałością stwierdzić, że holenderskie miasteczka godnie zremisowały z tymi hiszpańskimi, co niewątpliwie było dużym wyzwaniem.

KRAJOBRAZ

IMG_7612s

Równiny, równiny i jeszcze raz równiny. Jadąc autostradą mieliśmy wrażenie, że Holandia jest jedną, wielką płaszczyzną. Zapomnijcie o jakimkolwiek wzniesieniu czy pagórku – wszystko jest płaskie jak babci patelnia. Płaskie i sielankowe. Tak, słowo sielanka idealnie pasuje do opisu kraju sera. Na zielonych, przystrzyżonych polach pasą się równiutko wystrzyżone owieczki, krowy, koniki a nawet lamy. Obok nich widnieją zadbane chatki z urokliwymi ogródkami i fikuśnymi werandami. Brakuje tylko jodłującej dziewczynki z burzą blond loków no i bylibyśmy w raju. Pomimo braku dziewoji – i tak byliśmy w raju. Życie w Holandii na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykle spokojne i zorganizowane. Sielankowego obrazu dopełniają pola tulipanów, które zachwycają gamą kolorystyczną: fioletowe, różowe, czerwone, żółte – czego dusza zapragnie. Co ciekawe nie wszystkie kwiaty – tak jak nam się wydawało – lądują do wazonów. Większość roślin przekwita na polach, aby można było zebrać ich cebulki, które wywożone są we wszystkie zakątki świata. Holandia bez wątpienia jest jednym z największych importerów tych cudeniek. To tutaj do parku Keukenhof przybywają goście z całego świata (szczególnie z Japonii) aby rozkoszować się widokiem i zapachem wszystkich możliwych odmian kwiatów.

Ciekawostka: Jedną czwartą powierzchni Holandii zajmują depresje. Najwyższe wzniesienie w kraju ma ok. 321 m n.p.m

IMG_7394s

LUDZIE

Co odróżnia Holendrów od Polaków? Oni na prawdę żyją. Nieważne czy ktoś ma 12 czy 70 lat – wszyscy pomykają na rowerach zachowując przy tym formę i dobry humor. Mama z dwójką dzieci? – no problemo: na przodzie bicyckle’a montujemy wielką skrzynkę z dwoma małymi krzesłkami na których siedzą uśmiechnięte pociechy. Nie chcesz zostawiać psiaka w domu? – no problemo: wrzucasz go do podobnej skrzynki lub koszyka z przodu i jedziesz do sklepu. Masz ochotę na tandem ale Twój syn ma raptem 120cm w kapeluszu? – spokojna Twoja poczochrana, Holendrzy posiadają tandem z mniejszą kierownicą i siodełkiem przystosowanym do dziecka. Oj tak, jeżeli chodzi o rynek rowerowy – nie ma równych. Posiadają wszystkie możliwe modele, przystosowane do wszystkich możliwych sytuacji. Niektórych rozwiązań nawet nie widzieliśmy na oczy.

Ciekawostka: Ścieżka rowerowa w Holandii jest tak częstym zjawiskiem jak normalna droga. Rowerzyści mają praktycznie takie same prawa jak kierowcy, a w większości przypadków nawet większe – są przepuszczani na rondach, skrzyżowaniach itp.

IMG_7425s

Oprócz pasji do rowerów Holendrzy sprytnie wykorzystują również łodzie. W gwoli wyjaśnienia Amsterdam wraz z innymi holenderskimi miasteczkami to takie małe Wenecje (o czym osobiście nie miałam zielonego pojęcia). Starówkę przecinają wstążeczki kanałów (ok 160) i mostów (ok 1300), które w nocy pięknie rozświetlają pobliskie, kolorowe kamieniczki. Aby nie marnować takich dużych możliwości transportowych Holendrzy zsiadając z roweru wsiadają do łodzi. A tam – stoliczek, obrusik, winko lub piwko i muzyczka w tle. Nagminnie widzieliśmy taki obraz nawet starszych osób, które w ten sposób wykorzystują swój wolny czas. A młodzi? Zamiast „siedzieć na ławce przy piwie i trawce” pod szarym blokiem płyną sobie z muzyką na full po jednej z najpiękniejszych stolic świata. Eh życie…

Ciekawostka: Warto zaznaczyć, że Holendrzy nie wykorzystują łodzi tylko w celach rozrywkowych. Płynąc kanałami możemy zaobserwować przycumowane domy – łodzie w których po prostu żyją i spędzają wolny czas, nie płacąc przy tym czynszu 😉

JEDZENIE

Przepyszne "Stroopwafelki"

Przepyszne „Stroopwafelki”

My mamy ogórka kiszonego, Hiszpanie tapas, Włosi lody a Holendrzy śledzika. Byliśmy mocno zdziwieni typową przekąską typu fast food na ulicach Amsterdamu – śledzik w lekko słodkiej bułce typu hamburger, cebulka oraz ogórek. Danie na pewno nie cieszy się popularnością na pierwszej randce, ale smakuje wybornie. Oprócz rybki znajdziemy również punkty z typowo holenderskimi frytkami w rożkach (grube, z dużą ilością sosów do wyboru). Uwaga – nie ważne jak wielkimi miłośnikami pieczonych ziemniaczków jesteście – bierzcie mały rozmiar. Small u Holendrów znaczy tyle co nasz Big. Jeżeli nasze brzuchy są już dostatecznie napełnione, na deser koniecznie trzeba spróbować Stroopwafel czyli dwie okrągłe waflopodobne warstwy złączone karmelowym nadzieniem. Holendrzy mają w zwyczaju kłaść Stroopwafel na gorącą filiżankę kawy, sprawiając, że wafelek staje się ciepły i delikatnie rozpuszczony. Niebo w gębie!

ulubiona przekąska Holendrów – śledzik w słodkawej bułce

Rozmarzeni, z cieknącą ślinką zapraszamy na kolejną część postu, która zawiśnie niebawem na blogu. Będzie dużo seksu, używek oraz rozwikłanie zagadki dotyczącej dużych okien.

0 thoughts on “Tulipan, śledzik i rower – Holandia part 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *