No i co teraz?

tumblr_mufrp1cpsZ1st5lhmo1_1280

Jakiś czas musiał minąć, żebyśmy mogli napisać tego posta. Przetrawić zaistniałą sytuację, rozpocząć nowy etap w życiu, pozałatwiać zaległe sprawy. Nowa kartka, nowe zasady, nowi my. Anglia miała być przepustką do lepszego bytu, a okazała się czymś zupełnie innym – jedną z najważniejszych lekcji w naszym życiu.

POBYT

Początki zawsze są trudne i skomplikowane – to wiemy od dziecka. Przedszkole, nowa szkoła czy też nowe wyzwania zawsze wydają się być czymś trudnym do pokonania. Im człowiek starszy tym bardziej zdaje się być tego świadomy, a zarazem przygotowany na najgorsze. Dobrze zna schemat: trudny początek, przyzwyczajenie aż w końcu zaakceptowanie nowej sytuacji. Jaka jest różnica w wyjazdach za granicę? Nigdy nie odchaczymy ostatniego punktu. Przynajmniej tak było w naszym przypadku.

Nie możemy narzekać – nasze początki pod względem zakwaterowania nie były ciężkie. Dzięki pomocy znajomego szybko znaleźliśmy przyzwoite mieszkanko, w fajnej dzielnicy. Załatwianie urzędowych spraw – choć upierdliwie – też nie sprawiało większych problemów. To język i praca były zdecydowanie największym murem z którym się zderzyliśmy. Jeżeli jedziesz do małego miasteczka w okolicach Manchasteru czy Liverpool’u przygotuj się, że na początku nie będziesz rozumiał praktycznie większości zdań, pomimo dobrej znajomości języka. To tak jak z wyjazdem na Śląsk – niby polski a ni w ząb nie idzie się dogadać.

Z pracą było podobnie: pomimo dobrych stanowisk i ciekawego CV, w tak małym miasteczku nie mieliśmy czego szukać, a nawet gdybyśmy chcieli szukać wracamy do zderzenia z murem nr. 1 czyli językiem. Pozostaje praca typowo fizyczna. Okey – żadna praca nie hańbi i nie w tym tkwi problem. Problem tkwi w tym, że jeżeli w Polsce siedziało się 8 godzin na tyłeczku, plotkowało przy kawusi i wchodziło na facebook’a, ciężko przestawić się na 8 godzin stania na nogach z 15 minutą przerwą. Czy to czyni nas ludźmi leniwymi? Nie – gdybym nie miała wyboru przyzwyczaiłabym się do takiej pracy, ale jeżeli mam wybór – powrót do mojego lepszego życia, które pozostawiłam kilka tysięcy kilometrów stąd?

tumblr_n8gxzn78qH1st5lhmo1_1280

DECYZJA…

…mogłaby wydawać się totalnie spontaniczna, choć wcale taka nie była. Pewnego dnia mam dosyć, wychodzę z pracy, idę do pobliskiego sklepu, kupuję butelkę wina i w deszczu czekam na Adriana aż wróci z pracy. Stoję jak zmokła kura i wiem, że już podjęłam decyzję – chcę do domu, do rodziny, do przyjaciół, do starych moherowych babć i dresików stojących przy monopolowym, do śledzika i wódeczki – do wszystkiego co polskie, moje i znane. Czekam…idzie z naprzeciwka w strugach deszczu, a ja coraz mocniej ściskam plastikową torebkę uginającą się pod ciężarem butelki wina. Wygląda na tak samo zmęczonego jak ja. Witamy się a ja proszę go żeby opowiedział o swoim dniu i jeżeli ma dokładnie tak samo dosyć – mam dla niego propozycję. Po 4 godzinach siedzimy z pustą butelką wina i zabukowanymi biletami. Żadne z nas nie żałuje, wręcz przeciwnie – czujemy ulgę i szczęście, że za parę dni będziemy w domu.

LEKCJA ŻYCIA

Wyjazd za granicę jest największą lekcją jaką otrzymaliśmy od życia. Ktoś kto stoi z boku mógłby powiedzieć – straciliście tak wiele, mieliście tu poukładane życie, teraz zaczynacie od nowa – i na co to było? A na to:

…żebyśmy zrozumieli, że nie możemy bez siebie żyć.

…żebyśmy zrozumieli że rodzina w naszym życiu jest najważniejsza i żadne pieniądze tego nie zrekompensują.

…żebyśmy docenili nasze życie i zawód w Polsce.

…żebyśmy docenili samą Polskę. Ma wiele wad i nieścisłości, ale uwierzcie: nic nie pachnie tak jak nasze  polskie powietrze.

…a przede wszystkim – żebyśmy zrozumieli wszystkie powyższe rzeczy i stali się ludźmi szczęśliwymi, doceniającymi to co mają. Gdybym miała wyjechać jeszcze raz za granicę zrobiłabym to tylko z dwóch powodów: aby docenić i zrozumieć.

IMG_20140714_160327
napis na pękniętym murze, Siemiatycze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *