Najcięższa walka.

Promienie słoneczne delikatnie ogrzewają jej jasną cerę i piegowaty nos. Bierze głęboki wdech, dzień wydaje się tak piękny a jednak coś jest nie tak. Czuć to w powietrzu. Zaczynają rozmawiać, najpierw o rzeczach przyziemnych, nieistotnych, lawirują pomiędzy kupnem papieru toaletowego a obejrzanego ostatnio filmu. Rozmowa płynie niczym górski strumyczek. Wokół jest spokój i cisza, a liście przyjemnie szeleszczą. Jednak każdy strumyczek z czasem napotyka na swej drodze wodospad z którego spokojna dotąd woda rozstrzaskuje się na ostrych skałach. Temat. Temat nie ten, nie dzisiaj, kilka niepotrzebnych słów, niedopowiedzeń i nim się nie obejrzy na jej jasnej cerze i kilku piegach pojawiają się okrągłe kropelki łez. Tak bliscy sobie a w tym momencie tak zupełnie obcy. Sprawy obierają nie ten kierunek i lądują w dwóch oddzielnych przestrzeniach, nie mających ze sobą kompletnie nic wspólnego. Kolejny raz. Który to raz z kolei?

 

Kiedyś jasna cera i piegowaty nos będąc dziewczynką marzyła o przysłowiowym księciu z bajki. No może nie takim w lśniącej zbroi ale przynajmniej Richard Gere z kwiatami w ostatniej scenie Pretty Woman – to byłoby coś. Piegowaty nos dorósł i zaczął wplątywać się w telenowele życiowe. Przeszedł pare chwastów i znalazł swojego kwiatka. Piegowaty nos pokochał najmnocniej jak się dało i tak już zostało. Jednak życie co i rusz przynosiło pewne trudności, które ciężko było pokonać. Zaczęło brakować sił, humoru i energii na walkę. Przyszło zderzenie z rzeczywistością i natrętne pytania z każdej dziedziny życia. 

Związek dwojga ludzi wymaga ogromnych pokładów energii, poświęcenia i co najważniejsze – pracy nad samym sobą. Niby oczywiste, ale dopiero po pewnym czasie piegowaty nos zrozumiał to dosadnie. Walka i praca nad sobą jest najcięższą walką jaka może być. Ileż to razy obiecujemy sobie w duchu, że nie wypowiemy przykrych słów? Albo nie puszczą nam nerwy? A jednak kolejny raz powtarzamy własne błędy. Czasem może się wydawać, że to nie to. Że za dużo wszystkiego. I wtedy przychodzi myśl: ale to jest TEN kwiatek. Nie ma innego równie pięknego, pasującego do nas. Co się stało to się nie odstanie, ale nie można się poddawać. Bo co innego możemy wygrać jak nie własne życie?

Walczmy o piękne chwile, o nas, a przede wszystkim walczmy z samym sobą – bo to jest w tym wszystkim najtrudniejsze. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *