5 powodów dla których warto obejrzeć The Affair

Prawdę mówiąc ten post nigdy nie miał ujrzeć światła dziennego. Po obejrzeniu 10 odcinka serialu The Affair stwierdziłam, że nie jest zbyt dobry, aby przekonywać – Was moi drodzy czytelnicy – do poświęcenia kilku dobrych godzin swojego życia na zapoznanie się z tą produkcją. Po genialnym Breaking Bad, którym zachwycaliśmy się na łamach bloga, czułabym się zbyt mało profesjonalnie, aby polecać produkcję niedorównującą jego poziomowi. Lecz jak widać nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Dlaczego zmieniłam swoje zdanie? Bo po pierwsze jestem kobietą, a po drugie mija kolejny długi dzień, kiedy najzwyczajniej w świecie…nie mogę zapomnieć o The Affair.  Nie mogę zapomnieć o głównych wątkach, rozterkach bohaterów, muzyce czy też ogólnym specyficznym klimacie produkcji. A, że życie nauczyło mnie rozpoznawania dobrego dzieła po tym czy je szybko zapominam czy też nie, stwierdziłam – raz kozie śmierć – napiszę! I tak też oto przedstawiam Państwu 5 powodów dla których warto obejrzeć The Affair.

PO 1: PRZEDSTAWIENIE HISTORII

541055_1.1

Fabuła z pewnością nie zaskoczy żadnego z widzów – każdy dorosły człowiek w momencie gdy wyrasta z błogiego dzieciństwa zdaje sobie sprawę, że życie to nie bajka, a monogamia nie jest pisana wszystkim. Idąc tym tropem poznajemy Noah, który jest kochającym ojcem czwórki dzieciaków, niespełnionym pisarzem –  a przede wszystkim – wiernym mężem. Do czasu. Do czasu aż wraz ze swoją wspaniałą rodzinką wyjeżdża na wakacje do rodzinnego miasteczka teściów, gdzie zadurza się w młodszej kelnerce. Sprawy przybierają tempa, a Noah wpada w sidła pożądania, komplikując swoje dotychczas poukładane i szczęśliwe życie. Banał, prawda? Jednak cały myk polega na tym, że historia opowiadana jest z dwóch odmiennych perspektyw. 50 minut każdego odcinka zostało podzielone na część Noah oraz jego kochanki Alison.

Każda perspektywa jest inna, każda ze stron przedstawia podobne sceny w odmienny sposób. Ten zabieg powoduje, że w głowie widza zaczynają pojawiać się pytania: Czy zabieg jest związany ze zbrodnią popełnioną w miasteczku? Czy też jest to świadome ukazanie dwóch różnych perspektyw odnoszących się do tego samego romansu? A może jest to szablonowy przykład naginania rzeczywistości w zależności od opowiadanego?

541098_1.1

PO 2: EMOCJE

Jeżeli szukacie produkcji, która dosłownie przejedzie po Was walcem emocjonalnym to właśnie ją znaleźliście. The Affair gra na uczuciach niczym zawodowy gracz na skrzypcach.

Największym wybuchem wulkanu emocjonalnego są oczywiście główni bohaterowie, wywołujący skrajne odczucia. Z jednej strony starałam się zrozumieć ciężką przeszłość Alison, z drugiej strony nienawidziłam jej za wkroczenie buciorami w szczęśliwą rodzinę. Noah, który wydawał mi się ideałem wiernego męża, z odcinka na odcinek przypominał mi rozwydrzonego chłopca, którym zawładnęło ciało innej kobiety. Obydwu podziwiałam za niesamowicie intymne chwile, przepełnione czystym pożądaniem, gdy  jednocześnie pragnęłam ich nieszczęścia w zamian za to jak bardzo skrzywdzili swoich bliskich. Dodajmy do tego sylwetki zdradzanych małżonków, którym serdecznie współczułam i w przeciągu 50 minut każdego odcinka nie wiedziałam czy jestem szczęśliwa, zła, spięta czy też zrelaksowana.

PO 3: ANALOGIA 

The Affair to wielowątkowa fabuła, przepełniona życiowymi lekcjami. To historia o ludziach takich jak my – codziennie wystawianych przez los na próby, pokusy czy też wybory, które niosą za sobą skomplikowane konsekwencje. Dzięki tej uderzającej analogii widz zaczyna mocno utożsamiać się z głównymi bohaterami, zadając sobie pytania odnośnie własnego życia.

-Jesteś kochającym mężem z długoletnim stażem małżeńskim? Zastanów się czy przypadkowa pokusa jest warta rozbicia tego co budowałeś do tej pory.

-Jesteś kochającą żoną? Nie osiadaj na laurach – to, że jest „Twój” nie bierz za pewnik, staraj się.

-Jesteś osobą, która przeżyła osobistą tragedię? – Nie usprawiedliwiaj tym swoich złych uczynków.

-Masz dojrzewającą córkę? – Poświęć jej więcej swojego czasu, aby ustrzec ją przed złymi życiowymi wyborami.

-Zdradzasz? A jeżeli tak – czy przyznasz się do tego przed samym sobą i partnerem, przekładając uczciwość nad życie w kłamstwie?

541151.1

PO 4: AKTORSTWO

Z żadnym z aktorów serialu nie „spotkałam się” bliżej przy innych produkcjach, więc moje pozytywne zaskoczenie było dużo większe. Każda z kreowanych postaci jest niezwykle realistyczna. Dominic West (Noah) idealnie ukazał przemianę z ułożonego ojca i męża w gorącego, spontanicznego kochanka. Ruth Wilson (Alison) wykreowała postać niezwykle skomplikowaną, zagubioną, przepełnioną ogromnym cierpieniem, przy czym jednocześnie – zadziorną, seksowną i kokieteryjną. Jednak to Maura Tierney, grająca zdradzaną żonę – moim zdaniem – zdobyła palmę pierwszeństwa. Sądzę, że każda kobieta oglądająca The Affair po cichu kibicowała jej, rozumiała cierpienie czy też podejmowane decyzje. Dzięki Maury jesteśmy w stanie przejść przez wszystkie etapy rozpadu jej szczęśliwego małżeństwa.  

PO 5: INTRO 

Choć nie jest to argument uderzający wprost w fabułę produkcji, nie mogłam go pominąć. Często oglądając seriale składające się z kilkunastu odcinków, już po pierwszych trzech mamy dosyć powtarzającej się czołówki. Z lekką irytacją próbujemy ustawić kursor na idealny moment rozpoczynający nasz ulubiony serial. Jednak intro The Affair to całkiem inna bajka. Już od usłyszenia pierwszego dźwięku Fiony Apple, popłynęłam z tematem i przy każdym kolejnym odcinku moja przyjemność z oglądania czołówki była coraz większa. Te niecałe dwie minuty przekazują całą istotę serialu: klimat, emocje i pożądanie. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *