Puławy, Janowiec, Kazimierz – czyli sielsko anielsko w jeden dzień!

Dzisiaj zabieramy Was w krótką acz intensywną wycieczkę. Jeżeli nigdy wcześniej nie oglądaliście panoramy Kazimierza z góry trzech Krzyży, nie zostaliście zaczepieni przez natrętną cygankę na rynku głównym (sic!) czy też nie przeszliście się korzennym wąwozem – najwyższy czas nadrobić zaległości. Mamy nadzieję, że poniższa relacja rozwieje Wasze wątpliwości i czym prędzej ruszycie w trasę, rozkoszując się urokami naszego pięknego kraju.

Puławy

Zgodnie z rekomendacjami znajomej – rodowitej puławianki, naszą jednodniową wycieczkę rozpoczęliśmy od Puław. To tutaj w 1796 roku urzędowała księżna Izabela Czartoryska, rozpoczynając po okresie rozbiorów odbudowę pałacu oraz szeregu budowli ogrodowych. Mówiąc kolokwialnie – całkiem nieźle jej poszło, gdyż spacer po terenie pałacu jest czystą przyjemnością. Warto jednak wspomnieć, że park jest główną atrakcją Puław – wystarczą max 2 godzinki, aby zobaczyć najciekawsze punkty i udać się w dalszą podróż.

Janowiec

Janowiec był naszym krótkim, acz niezwykle relaksującym postojem pomiędzy Puławami a Kazimierzem. Jest to malutka miejscowość, licząca zaledwie 1000 mieszkańców i chlubiąca się potężną twierdzą umieszczoną na wzgórzu. Zamek rzeczywiście robi wrażenie, choć niestety nie mieliśmy okazji obejrzeć jego „wnętrza”. Pogodzeni z tym faktem, przycupnęliśmy na trawie, podziwiając panoramę prawdziwych, polskich wsi i pagórków.

Zwiedzając zamek, nie można przegapić pobliskiego skansesu, który niczym bumerang przywiał wspomnienia z dzieciństwa u babci na wsi. Czy Wy również tak jak my uwielbiacie zapach starego drewna? Jest tak charakterystyczny, że nie mogliśmy – przez kilka dobrych minut – oderwać nosów od stęchłych belek, z każdym wdechem przywracając do życia sytuacje sprzed kilkunastu lat.

Po całkowitym relaksie zarówno psychicznym jak i fizycznym, udaliśmy się do przeprawy promowej, która doprowadziła nas wprost do Kazimierza Dolnego.

Kazimierz Dolny

Rysujesz, malujesz, a może piszesz wiersze? Jeżeli posiadasz w sobie choć namiastkę artystycznej duszy, przybywając w okolice Kazimierza poczujesz się…jak w domu. Dodam – w bajecznym domu – bowiem Kazik przyjmuje kreatywnych ludzi z otwartymi ramionami. To małe miasteczko przeniosło nas w zupełnie inny wymiar – jego specyficzny klimat zatrzymał czas choć na chwilkę, pozwalając rozkoszować się urokami natury.

Jeżeli jesteś w Kazimierzu, masz cztery obowiązkowe punkty do spełnienia, aby poczuć jego prawdziwy klimat:

1. Przechadzaj się po rynku i bocznych uliczkach – sprawa dość oczywista prawda? Nie do końca. Przechadzanie – przechadzaniowi nie równe! Wiem co mówię. To nie może być zwykły spacer. Odetnij się od wszystkich myśli – tych złych i dobrych, oczyść swój umysł i po prostu chłoń tą atmosferę. Napij się wyśmienitej herbaty w najlepszej herbaciarni, zauważaj detale, wpatruj się w obrazy porozstawiane na ulicy, weź głęboki wdech i zrelaksuj się totalnie. Nie bez kozery Kazimierz jest oazą malarzy – w takich okolicznościach wena przychodzi sama, a nawet wpycha się natrętnie drzwiami i oknami.

2. Zmień perspektywę i… wdrap się na górę Trzech Krzyży. 

3. Daj się ponieść nogom i przejdź się do Wąwozu Korzennego, po drodze podziwiając przepiękne rezydencje w starodawnym stylu. 

4. Na sam koniec zrelaksuj się przy wyśmienitym napoju w jednej z najpiękniejszych Herbaciarni

Jeżeli koleżanka z biura doprowadza Cię do szaleństwa, Twój telefon nigdy nie przestaje dzwonić, a skrzynka mailowa dopytuje się o chwilę oddechu – pierd….j to wszystko i (zanim pojedziesz w Bieszczady), wybierz się w okolice Kazimierza Dolnego. Gwarantujemy pełen reset dysku twardego i maksymalne naładowanie życiowych akumulatorów. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *