1500 km, 10 dni, 1 objazdówka po Polsce – zapowiedź

IMG_9785

Minął dokładnie miesiąc od naszego tegorocznego urlopu, a ja czuję jakby upłynęło dwa razy więcej czasu. Przytrzaśnięta tonami maili – pomiędzy jednym telefonem a drugim – sięgając po kubek aromatycznej kawy, spoglądam na błyszczące cudo znajdujące się na moim serdecznym palcu i – mimochodem – uśmiecham się pod nosem. Ta „pamiątka” z wakacji za każdym razem przywraca wspomnienia dziewięciu dni spędzonych w podróży po naszej pięknej Rzeczypospolitej.

Dlaczego objazdówka a nie smażing na plaży?

Jeżeli chcesz poddać nas niewyobrażalnej torturze, rozstaw ostatnio bardzo modny parawan, rozłóż ręcznik na piasku, posmaruj nasze plecy olejkiem i każ tak leżeć przez kilka dobrych godzin. Będziemy błagać o pozwolenie zobaczenia czegokolwiek innego po za błękitem nieba i piaskiem wchodzącym wszędzie tam, gdzie inne rzeczy wychodzą. Udany odpoczynek to odpoczynek aktywny. Ot co! Oczywiście w granicach rozsądku – nie zdobywamy Giewontów (w moim przypadku zadyszka gwarantowana), nie skaczemy ze spadochronem (strach ma wielkie oczy) czy też nie przemierzamy kilometrów na rowerach, ALE – zwiedzamy. Odkrywanie nowych miejsc, przeżywanie ciekawych przygód czy też poznawanie nowych smaków kulinarnych jest dla nas satysfakcjonującą pożywką.

Idąc krok na przód ku mojemu marzeniu objechania Stanów Zjednoczonych, rozpoczęliśmy ostrożnie od naszych polskich dróg. Objazdówka sprawa przyjemna, acz nie najłatwiejsza. Jeżeli nie lubisz spędzać zbyt dużo czasu w alkowie samochodu, nawet tego nie próbuj –  to właśnie auto jest drugim bohaterem Twojej podróży. 

Warszawa – Zamość – Solina – Bardojev – Muszyna – Krynica Zdrój – Bielsko – Biała – Oświęcim – Jaworze – Katowice – Warszawa

Trasa naszej objazdówki
Trasa naszej objazdówki

Kierując się słowami Stanisława  Jachowicza – „Cudze chwalicie swego nie znacie” postanowiliśmy zobaczyć część naszego kraju w której nigdy nie byliśmy. Smyrając palcem po mapie wybraliśmy początkowy punkt naszej wycieczki – Jezioro Solińskie. Miejsce godne początku podróży, gdyż jest to największy sztuczny zbiornik w całej Polsce, a zarazem idealny punkt wypadowy na bieszczadzkie szlaki górskie. W małej miejscowości Wyłkowyja pod Soliną zarezerwowaliśmy trzy noclegi, tym samym przechodząc do kolejnego punktu programu – uzdrowiskowej Muszyny, zwiedzając po drodze (!) słowacki Bardejov.

Muszyna oprócz niesamowitych walorów krajobrazowych,  licznych szlaków turystycznych i bogactwa mineralnej wody, zaoferowała nam bliskość Krynicy Zdrój, którą również zaznaczyliśmy na planie podróży. Rezerwując pokój w „Szwarcówce” nie mieliśmy bladego pojęcia, że to właśnie ten przepiękny pokoik nr. 1 na pierwszym piętrze wpisze się na dobre w naszą historie. Po wpłaceniu zaliczki przeciągnęliśmy palcem trochę bardziej na zachód i zatrzymaliśmy się w Bielsko-Białej gdzie zarezerwowaliśmy jeden nocleg. Bielsko-Białą potraktowaliśmy jako bazę wypadową do muzeum Auschwitz w Oświęcimu, które od zawsze chcieliśmy zwiedzić.

Kolejne cztery dni zarezerwowaliśmy w śląskim Jaworze, skąd  – jak później się okazało  – czmychaliśmy gdzie pieprz rośnie, prosto do Katowic, w których byliśmy świadkami Tour de Pologne i po raz pierwszy w życiu zmienialiśmy oponę w samochodzie.

Bogactwo krajobrazów, dzikie zwierzęta czmychające przed maską samochodu, znaki „uwaga zwolnij niedźwiedzie”, wspaniali ludzie i bagaż doświadczeń! A to wszystko już w kolejnych publikacjach na które gorąco zapraszamy.
11939866_1168872639796810_1652183877_o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *