Przez Zamość do Soliny

Zamość 

IMG_9632 (3)

Zamość był naszym pierwszym przystankiem od momentu wyruszenia ze stolicy. Z burczącymi brzuchami po ponad 3 godzinnej jeździe, udaliśmy się na krótkie zwiedzanie miasteczka. Niestety nie mieliśmy zbyt wiele czasu na dogłębną eksplorację, co znacznie utrudniło ogólne odczucia związane z tym miejscem. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy standardowo od starego rynku, coraz bardziej zagłębiając się w dalsze zakamarki miasta.

Bardzo pozytywnie zaskoczyły nas dziedzińce osiedli, które miały w sobie coś z Barcelońskiego klimatu. Roślinność oplatająca surowe fasady zawsze stwarza swego rodzaju intrygujący „klimat”. 

Jak przystaje na turystów, po krótkim spacerze rozpoczęliśmy poszukiwania pożywienia. Nasz wybór padł na knajpkę „Restauracja Polonia”, znajdującą się w bramie jednej z kamienic. Zachęciły nas zdecydowanie nie – warszawskie ceny i przytulny ogródek ulokowany na tyłach restauracji. Jeżeli poszukujecie sytego, polskiego obiadu – z pełnym brzuchem możemy polecić Polonię – smak „jak u babci” gwarantowany. 

Zmierzając w kierunku samochodu, mieliśmy nieodzowne wrażenie, że Zamość kryje o wiele więcej ciekawych miejsc niż te, które udało nam się zobaczyć. No cóż – może następnym razem!

Jezioro Solińskie

IMG_9690Z jeziorem Solińskim mamy spory dylemat. Z jednej strony przepiękne widoki, ciekawe miejsca i upragniony spokój, z drugiej – miejsce docelowe wszystkich Grażynek i Januszy z browarem w ręku. Niestety jarmarczne stragany z ciupaskami, oscypkami i owczymi skórami dotarły nawet tutaj. Odpowiednik zakopiańskich Krupówek to dobre porównanie dla Soliny, ale – na szczęście – nie całej. Wystarczy odjechać parę kilometrów dalej, aby znaleźć odrobinę prywatności nad brzegiem największego sztucznego zbiornika w Polsce. To właśnie z tej strony chcemy zapamiętać i przedstawić Wam tą miejscowość – bo bez wątpienia jest warta odwiedzenia. 

Co warto zobaczyć w okolicach Soliny?

Zwiedzić zaporę

Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy na imponującą zaporę Solińską, liczącą aż 82 metry wysokości. Chodząc po jej szczycie możemy podziwiać piękno natury – jakby nie patrzeć – zmodyfikowanej przez człowieka. Połączenie turkusowej wody z zielonymi szczytami gór tworzy niezwykły klimat rodem z Chorwackich pocztówek.

IMG_9684

Jednak zapora to nie tylko masywna budowla, którą widzimy z zewnątrz, ale głównie potężna maszyna kryjąca w sobie mnóstwo ciekawych zakamarków. Jeżeli nigdy nie mieliście okazji zobaczyć jej wnętrza – jak najbardziej polecamy. W cenie 14 złotych obejrzymy krótką projekcję, podczas której otrzymamy sporą dawkę informacji i ciekawostek związanych z funkcjonowaniem zapory. Następnie wraz z przewodnikiem udamy się na jej dokładną eksplorację, która trwa około 40 minut. Jeżeli jeszcze nie jesteście wystarczająco przekonani – dodam, że jest to największy tego typu obiekt w Polsce i jeden z największych w całej Europie!

IMG_9718

Przydatne informacje:

  • Temperatura we wnętrzu zapory wynosi 7 stopni Celsjusza – pomimo upałów na zewnątrz, warto wziąć ze sobą bluzę czy też kurtkę. 
  • Zwiedzanie zapory odbywa się tylko kilka razy w ciągu dnia, o wyznaczonej godzinie. Jest to związane z zebraniem odpowiedniej liczby osób – zatem zanim wybierzecie się do Soliny zarezerwujcie miejsca telefonicznie ( tel: 13 492 12 75) 
  • Na terenie całego budynku obowiązuje kategoryczny zakaz fotografowania i filmowania. Należy pamiętać, że zapora jest obiektem strategicznym. 

Popłynąć statkiem 

Choć brzegi jeziora Solińskiego nie grzeszą różnorodnością, warto wykupić rejs u jednego z przewodników aby posłuchać historii zbiornika, jednocześnie podziwiając widoki zza burty statku. 

Wybrać się w góry 

Nie bez kozery Bieszczady królują jako punkt docelowy wszystkich korposzczurów, które „pierdolą wszystko” i przyjeżdżają właśnie tutaj. Jest to idealna baza wypadowa do większości zapierających dech w piersiach szlaków górskich, gdzie możemy w spokoju pokontemplować. Dodajmy do tego fakt, że są znacznie mniej wymagające od Tatr i taki laik jak ja może przeżyć zdobywanie szczytów bez zadyszki i przywoływania helikoptera. 

IMG_9764

Pomimo kapryśnej pogody, po półtorej godzinie marszu, dotarliśmy na szczyt Szerokiego Wierchu, z którego zobaczyliśmy jedno, wielkie białe… NIC. Tak, niestety tym razem nie było dane nam napawanie się przepięknymi widokami, a raczej błądzenie w mlecznej śmietance. No cóż, Bieszczady – nie zraziliście nas do siebie. Uparcie „pierdolniemy wszystko” i na pewno przyjedziemy tu innym razem.

IMG_9754

Napić się piwka nad brzegiem jeziora

Tak po prostu. Zboczyć z głównej trasy, wyjechać z Soliny, uciec od jarmarcznych straganów i w kompletnej ciszy posiedzieć nad brzegiem przy zachodzie słońca. 

Zakwaterowanie 

Region Jeziora Solińskiego jest bez wątpienia bogaty w wysyp wszelkiego rodzaju kwater, hoteli czy domków. Do kwoty 50 zł za osobę jesteśmy w stanie znaleźć przyzwoity nocleg z widokiem na solińską serpentynę. W związku z faktem posiadania samochodu, zdecydowaliśmy się na ustronną wieś o dźwięcznej nazwie Wołkowyja. Dosłownie 7 km od centrum Soliny, zakwaterowaliśmy się na trzy noce w „Belwederze”, który skusił nas przepięknym położeniem, tuż nad brzegiem Soliny.

IMG_9664s

Plusy:  

  • Przepiękne położenie nad brzegiem Soliny
  • Możliwość rozpalenia grilla na terenie ośrodka 
  • Lodówka oraz naczynia w każdym z pokoi 
  • Sklepik z piwkami i przekąskami na terenie budynku 
  • Przemiła właścicielka
  • Możliwość korzystania z kuchni właścicieli 

Minusy: 

  • Brak ręczników w pokoju i dywanika pod prysznicem 
  • Chrapiący sąsiad za ścianą czyli mało wyciszone pokoje 

Podsumowując: Jeżeli poszukujecie noclegu w tym rejonie w cenie 45zł za osobę, z czystym sumieniem możemy polecić Belweder. 

Jedzenie 

Znalezienie ciekawego miejsca do spożycia obiadu okazało się być nie lada wyzwaniem. W samym Polańczyku czy też Solinie restauracje i knajpy nie są czystą oczywistością. Położenie tych miejscowości wprowadza swego rodzaju chaos geograficzny – nie do końca wiemy gdzie jest centrum, a gdzie obrzeża miasteczka. Jednak po paru dłuższych chwilach kręcenia się w kółko znaleźliśmy knajpę godną polecenia. Smak barszczyku czerwonego z Restauracji Crystal po dziś dzień śni nam się po nocach!

IMG_9722

Po intensywnych trzech dniach, ciekawi kolejnych miejsc wyruszyliśmy w podróż do Muszyny, zostawiając za sobą teren jeziora Solińskiego, który lawiruje pomiędzy wszechogarniającym kiczem, a pięknem natury. Bez wątpienia jest to idealne miejsce dla wędkarzy, miłośników gór oraz żaglówek. Jeżeli myślisz o wypadzie na weekend ze znajomymi, nie rozczarujesz się – za niewielką kwotę można wynająć domek z widokiem na jezioro i spędzić dwa dni w zacnym gronie przy ognisku. A czy na dłużej? Nam wystarczyły dokładnie trzy dni i sądzimy, że dłuższy pobyt (szczególnie przy kiepskiej pogodzie) mógłby okazać się męczący.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *