Jak być chamem: za kółkiem

Pięta Achillesa, egzaminacyjna porażka, wrzód na tyłku, tchórzostwo – nazwijcie to jak chcecie. Fakty pozostaną faktami: obok dowodu tożsamości w moim portfelu zionie przerażającą pustką, którą powinno po brzegi wypełnić Prawo Jazdy Kategorii B. Powinno, ale jakimś cudem do tej pory nie wypełniło.

Egzamin, który uczyni ze mnie uczestnika ruchu drogowego jest ziarenkiem pod powieką, obcierającymi butami i nieświeżym oddechem rozmówcy jednocześnie. Jest moim życiowym koszmarkiem, który spędza sen z powiek każdej nocy i choć nie mam możliwości bezpośredniego kontaktu z kierownicą samochodu, muszę przyznać, że jestem dość niezłym obserwatorem „drogi”. Nonszalancko wożąc swoją dupcię na przednim siedzeniu pasażera, uczestniczę w świecie głośnych klaksonów, nerwowego wymachiwania ręcoma przed deską rozdzielczą czy też dawania „po heblach” w ostatnim momencie. Z lekkim uśmiechem na twarzy obserwuję zza szyby kierowcę z naprzeciwka, którego usta ewidentnie układają się w cudownie brzmiące słowo „kurwa”. O, a tam po prawej stronie – ktoś z niezwykłą gracją zajechał komuś innemu drogę, dając kolejny powód do podniesionego ciśnienia.

Świat kierowców: tutaj nie mówimy dzień dobry, mówimy „Ty pedale, jak jedziesz?!”, taksówkarze pracują pod pseudonimem „cierpiarze” a czerwone to późne pomarańczowe.  Ten niezwykły świat zainspirował mnie do napisania kolejnej części „jak być chamem” i udowodnienia Wam, moi drodzy kierowcy, że czasem najzwyczajniej w świecie przeginacie.

1.Czapka niewidka

59CA27CD96

Aby dobrze zrozumieć postępowanie Czapki Niewidki należy przyjąć jego główne założenie: szyby w samochodzie są zrobione z lustra weneckiego. Koniec kropka. On widzi wszystko, inni go nie widzą. Wnętrze samochodu to jego drugi dom, oaza na pustyni, miejsce kontemplacji. To tu czuje się najlepiej wydzierając gardło do ulubionej piosenki z radia, oglądając swoje uzębienie w przednim lusterku czy też – w końcu – ….dłubiąc w nosie. Ileż to razy byłam świadkiem tego samego widoku Czapki Niewidka bawiącego się w archeologa na przednim siedzeniu samochodu. Na miłość boską – TO NA PRAWDĘ WIDAĆ!  I nie – te szyby nie są zrobione z lustra weneckiego, uświadomcie sobie to raz na zawsze i zaprzestańcie eksplorowania swojego ciała za kierownicą. 

2. Wieczny wkurw 

130H

Żona go wkurwiła, szef opieprzył, dziecko darło się pół nocy, kochanka nie stanęła na wysokości zadania. Zupa była za słona, słońce za mocno świeciło, schody za wysokie, kiosk za daleko. Wieczny wkurw zawsze znajdzie powód do przydepnięcia gazu do dechy. Urządzając sobie szaleńczy slalom pomiędzy innymi uczestnikami ruchu czuje się w swoim żywiole! Co tam staroświeckie urządzenie jakim jest kierunkowskaz – czytanie w myślach to jest to! Nie posiadasz takiej umiejętności? No to kochany nie jesteś godzien jechać za Wiecznym Wkurwem jeżeli nie umiesz sie telepatycznie połączyć z jego mózgiem. Niby jak masz wiedzieć w którą stronę właśnie zażyczy sobie skręcić? Ah i nie zapominaj, że zawsze, ale to zawsze Twoja prędkość będzie niewystarczająca. Dla Wiecznego Wkurwa jesteś zakałą drogi, którą należy strąbić tak długo aż znikniesz z pola widzenia. Tak – klakson to przedłużenie jego mowy, a wieczny wkurw nie mówi a krzyczy. Pamiętaj o tym. 

3. Lep na muchy

Moja babcia zawsze mawiała – uczepił się jak rzep psiego ogona. Ot co! Grubo po zachodzie słońca, znajdujesz się na nieoświetlonej, podziurawionej jak szwajcarski ser jednopasmówce, znajdującej się mniej więcej tam gdzie diabeł mówi dobranoc. Wytrzeszczasz zmęczone oczyska na drogę oświetloną „długimi” Twojego autka i dokładnie w momencie, gdy zastanawiasz się czy kolejny zakręt będzie skręcał w prawo czy też w lewo, z odsieczą przybywa „Lep na muchy”. Powiadasz dobry człowieku, że potrzebujesz trochę więcej światła? Nie ma sprawy – jeb, nie dość, że oświetlę Ci dodatkowo drogę to z wnętrza twojego auta zrobię dyskotekę, gdyż lubię mieć niewyregulowane światła. Powiadasz dobry człowieku, że potrzebujesz towarzystwa na tym bezludziu? Nie ma sprawy! Potowarzyszę Ci do końca Twojej podróży, abyś nie czuł się samotny. Będę siedział na Twoim ogonie tak blisko, że będziesz czuł co jadłem wczoraj na obiad, ale nie martw się – w kupie zawsze raźniej!

I jedziesz tak człowieku, oślepiony jego blaskiem, doskonale wiedząc, że właśnie stałeś się mięsem armatnim dla wszystkich drogówek w okolicy. Zostałeś taktycznie wystawiony na odstrzał fotoradaru, niczym żołnierze napoleońscy. Fakt jest jeden: nie możesz nic z tym zrobić. Zwolnisz? On też zwolni. Przyspieszysz? On też przyspieszy. Jesteście niczym para kochanków, poruszających się w tym samym rytmie aktu miłosnego i wiedz, że nic nie jest w stanie Was rozłączyć. 

4. Sebix 

236H(1)

Patrzysz i wiesz, że na bank nazywa się Sebek. Jego głowa zgolona na łyso, łokieć chwytający wiatr, subwoofer w bagażniku, samochód nie najnowszy, ale napęd na tył jest! Prawo jazdy kupione kiedyś za wódkę, znaków drogowych nie zna, Ciebie ma głęboko w poważaniu. Klnie niemiłosiernie, a czasem i ostentacyjnie wychodzi z samochodu podwijając rękawy lub zdejmując koszulkę. Jest połączeniem wszystkich najgorszych połączeń: wyprzedza gdzie się da i jak się da: na przejściu dla pieszych, na piętnastego, na grubość lakieru. 220 na liczniku i Karyna ciumkająca gumę zadowolona. No ale co Ty wiesz o życiu – Tylko Bóg może go sądzić, a zasady są po to żeby je łamać!

5. Płeć piękna

Drogie Panie, zamknijcie oczy bo będę rzucać piachem. Niestety kobieta za kierownicą  to zuo wcielone. Oczywiście nie wszystkie i zapewne ta reguła nie dotyczy właśnie Was, ale niestety moje statystyki nie kłamią. Większość toczących się aut z zawrotną prędkością 40 km/h to albo a) kobiety albo b) dziadkowie dobijający stu lat. I nie mówię drogie Panie, że jesteście żółwiami nie umiejącymi dostosować się do prędkości na drodze. O to to nie! Wy po prostu prowadzicie bardzo ważną konwersację przez telefon, a Wasze wargi są bezpośrednio połączone z pedałem gazu. I kiedy usta napierdzielają z zawrotną prędkością, stopa musi zrównoważyć statystki i robi wszystko aby zwolnić. To nie był telefon? Zatem po prostu nie zdążyłyście się umalować, a przednie lusterko idealnie nadaje się do tego celu. Wiem o czym mówię –  górna perspektywa zawsze sprawia, że wygląda się korzystniej.

Jednak warto wiedzieć, że najgorsze połączenie to drobna kobieta w ogromnych samochodzie. O boże…przecież ona jest jak królowa w swojej twierdzy! Niczym taran wjeżdża na drogę i czując się totalnie bezpiecznie, całkowicie zapomina o plebsie wokół niej. Ona chce skręcić w lewo – lepiej zjedź jej z drogi. Jaśnie Pani chce wyjechać z podporządkowanej – człowieku lepiej zahamuj, bo ona nie będzie czekać wiecznie. 

picjumbo.com_HNCK9042

I tak też mija kolejny trudny i męczący dzień w Świecie Kierowców.

Drogi Uczestniku Drogi, zanim włożysz kluczyk do stacyjki i wyjedziesz ze swojego garażu, zastanów się dwa razy czy nie lepiej będzie pobawić się w archeloga w zaciszu swojej łazienki, zdjąć nogę z gazu dla własnego i innych bezpieczeństwa czy też wykazać się kulturą osobistą. Tak po prostu – zwyczajnie, dla zdrowia psychicznego takich obserwatorów drogi jak ja. 

Zapraszam również do lektury pierwszej części „Jak być chamem: na koncercie”

0 thoughts on “Jak być chamem: za kółkiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *