5 powodów dla których warto obejrzeć PitBull’a

Zawsze kiedy wymieniamy najlepsze seriale, w pierwszej kolejności myślimy o produkcjach zagranicznych. Dzisiaj sprzeciwiamy się temu stereotypowi i prezentujemy genialną pozycję z rodzimego podwórka.

77c3fb668a0b2c157f8bbd10adeffa37

Zapewne większość osób (a w szczególności męska część widowni) spotkała się z produkcją Patryka Vegi w momencie kiedy serial był na topie. Zazdroszczę – ja zrobiłam to prawie 7 lat później, ale jak to mawiają: lepiej późno niż wcale. Pomimo gapiostwa, nie mogłam wybrać lepszego momentu na zachęcenie wszystkich „spóźnialskich” do obejrzenia tego genialnego serialu – już 22 stycznia będziemy świadkami kontynuacji serii w filmie „PitBull. Nowe porządki” z Bogusławem Lindą w roli głównej. Czy nowa produkcja dorówna swojemu poprzednikowi sprzed 6 lat? Czas pokaże – tymczasem zachęcam do małego „powrotu do przeszłości”.

PO 1: KLIMAT

Pierwsza rzecz, która uderzyła mnie po 50 minutach oglądania PitBulla: nieziemski, surowy klimat. Przez cały czas trwania każdego z odcinków, całkowicie zapominasz o fakcie wyreżyserowania serialu. Wszystko wydaje się być w 100% naturalne: począwszy od palenia papierosów, przez piwo w kuflu, wódkę w kieliszku czy też zachowania bohaterów. Przykład? Despero przygotowując się do jednej z akcji, przechodząc obok policjanta zagaduje w stylu „Ale dzisiaj pizga nie?” i idzie dalej. Tego typu „wtrącenia”, które z pozoru nie wnoszą nic do dialogów ani przebiegu akcji, sprawiają, że opowiadana historia jest niesamowicie realna.

PO 2: AKTORSTWO

Na wstępie pomińmy oczywistą oczywistość czyli świętą trójcę, która – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – rozwaliła ten serial. Dorociński, Grabowski i Królikowski od miesiąca są moimi mistrzami, którzy zasługują na serialowego oscara. Jednak, w momencie kiedy pominiemy ich osoby, pozostaje nam cała plejada pobocznych aktorów/statystów, którzy bez wątpienia przyczynili się do sukcesu serialu. KAŻDY, podkreślam – każdy, kto przewinął się na ekranie mojego monitora, idealnie pasował do przydzielonej mu roli. Nie ważne czy była to sprzątaczka, osiedlowy sebix, dozorca czy psychopatyczny wieśniak – wszyscy, bez wyjątku, spełnili swoją „powinność” i sprawili, że widz z łatwością uwierzył w prawdopodobieństwo popełnianych przez nich przestępstw.

PO 3: ANALOGIA

Choć Vega za każdym razem skrupulatnie przypomina nam – przy okazji napisów końcowych – „że wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe”, my dziećmi już nie jesteśmy i w Świętego Mikołaja przestaliśmy wierzyć dawno temu. Czytać pomiędzy wierszami umiemy, a oglądając PitBulla nawet nie musimy. Bowiem któż z nas nie słyszał o tak głośnych sprawach jak: strzelanina w Magdalence, martwe noworodki znalezione w beczkach czy też napad na Kredyt Bank w Warszawie? Praktycznie każdy z odcinków zawiera sprawę, która miała odzwierciedlenie w rzeczywistości. Poniżej w ramach ciekawostki, kilka przykładów:

strzelanina na Ursynowie:
http://wyborcza.pl/1,75248,1282885.html 

sprawa Despreso odnośnie Rurobombera, który podkłada bomby w Warszawie w różnych miejscach:
http://www.rmf24.pl/fakty/news-rurabomber-skazany,nId,213315

sprawa Igora, który musi pojechać do miejscowości Korycin i zająć się starszym psychopatą, który terroryzuje ludzi:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Samos%C4%85d_we_W%C5%82odowie

pozbycie się nowego naczelnika, poprzez wyrzucenie tajnych dokumentów na śmietniku i poinformowanie o tym fakcie mediów:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Policyjne-akta-na-smi…

PO 4: LOKALIZACJE

Każdy kto urodził się, bądź mieszka w Warszawie, bez problemu rozpozna większość miejscówek w których były przeprowadzane akcje. Co ciekawe – oglądając serial po 6 latach od premiery, mamy okazję porównać jak bardzo zmieniły się takie lokalizacje jak dworzec centralny czy też bulwary wiślane. Dojdziemy również do wniosku, że miejsce częstej celebracji naszych bohaterów – restauracja Lotos, znajdująca się przy ul. Belwederskiej jest lokalizacją, gdzie czas bez wątpienia stanął w miejscu.

Lecz to nie tylko rozpoznawalne miejsca nadają realnego wydźwięku produkcji, a miejsca zbrodni i mieszkania głównych bohaterów. Każde miejsce jest na swój sposób „surowe” – a co za tym idzie – prawdziwe w odbiorze. Jestem pewna, że wystrój domu Goebbelsa będzie bliski sercu każdemu polakowi, który pamięta lata dziewięćdziesiąte. Stara kanapa, meblościanka jako obowiązkowy punkt każdego salonu czy też cerata na stole, pozwalają idealnie wczuć się w klimat opowiadanej historii.

PO 5: POLSKIE REALIA

PitBull nie owija w bawełnę – jeżeli chcemy wpajać naszym dzieciom, że policjanci od zawsze chodzili w gładko wyprasowanych mundurach i stronili od używek – nie pokazujmy im tego serialu. Zanim przyszły czasy telefonów z funkcją kamery, przeciętny Kowalski pracujący w policji odreagowywał przy kieliszku wódki (albo i 20), palił kiep za kiepem przy służbowym biurku i od czasu do czasu wdawał się w bójki. Nie nosił markowych spodni, idealnie wyprasowanej koszuli i skórzanej kurtki. Nie wyglądał jak policjant z Miami, a raczej jak człowiek nie wylewający za kołnierz. Ah i nie zapominajmy, że prawdopodobnie miał wspólne interesy z przedstawicielami mafijnego światka. To wszystko i jeszcze więcej serwuje nam Vega, jednocześnie pokazując czasy reformy w policji i to jak mundurowi niechętnie musieli wpasować się w nowe ramy stawianych im wymagań.

7666894.3

 

0 thoughts on “5 powodów dla których warto obejrzeć PitBull’a

Pozostaw odpowiedź zabazgrani Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *