Trójmiejskie klimaty cz. 2

Uwielbiam w Polsce to, że nie mając wobec niej wygórowanych oczekiwań, za każdym razem zaskakuje nas co raz bardziej. Jest niczym przepyszna czekoladka zapakowana w nieciekawe pudełko. Wiadomo, że każdy z nas w pierwszej kolejności sięga po ładniejsze opakowania – Paryż, Madryt, Chorwacja – to są czekoladki, które chcemy konsumować! Tymczasem tuż obok nas – w zasięgu ręki – są miejsca porównywalnie piękne, niczym nie ustępujące zagranicznym miejscówkom. Jednym z nich jest bez wątpienia Gdańska „starówka”. (proszę nie bulwersować się za to iście warszawskie określenie – mam to we krwi.)

IMG_0656

Park Oliwski

Na przystawkę przed głównym daniem wybraliśmy Park Oliwski, który zapoczątkował naszą przygodę z Gdańskiem. Jadąc pociągiem podmiejskim z Sopotu wysiedliśmy na stacji Oliwa – Gdańsk, udając się bezpośrednio na odkrycie zabytkowego terenu ogrodu botanicznego. Już od przekroczenia bramy parku wiedzieliśmy, że będzie warto. Rozpościerało się przed nami 11 ha intrygujących alejek i ciekawych obiektów, które zapraszały do odkrycia. Potwierdzeniem naszych założeń były wszędobylskie pary młode, które biegając tam i z powrotem, dzielnie walczyły o każdy możliwy skrawek terenu do sfotografowania.IMG_0586

W Parku Oliwskim trzeba się po prostu… zgubić. Spacerując bez żadnego planu co i rusz, zza rogu wyłaniał się ciekawy obiekt, który chcieliśmy bliżej poznać. Dokładnie w taki sposób dotarliśmy do Archikatedry Oliwskiej słynącej z imponującej wielkości organów. Jak się później dowiedzieliśmy demonstracje organowe przyciągają nie tylko rodaków, ale i turystów ze wszystkich zakątków świata! Przeklinając w duchu swoją niewiedzę zadzieraliśmy głowy do góry, przyglądając się niezwykłemu kształtowi i wykonaniu instrumentów. Niestety nie mając zapasu czasowego (danie główne wzywało), nie mieliśmy możliwości usłyszenia prezentacji organów – czego mocno żałujemy.

Tutaj sprawdzicie godziny prezentacji organów. 

Zostawiając w tyle to niezwykłe miejsce udaliśmy się do samego serca Gdańska – na Stare Miasto.

Stare Miasto

Co tu dużo mówić – Gdańsk pochłonął nas całkowicie. Malownicze odbicia kolorowych kamienic w tafli wody, niesamowite widoki z Ratusza, cudowne wnętrza starodawnych kamienic, a także sama wielkość starówki, zachwyciły nas od pierwszego wejrzenia. Jednak gdybym miała wskazać jedno, jedyne miejsce, które szczególnie zapadło mi w pamięć, bez chwili zawahania odpowiedziałabym – Dwór Artusa. To miejsce jest po prostu… surrealistyczne. Gwarantuję Wam, że jeżeli odwiedzicie je bez wcześniejszej wiedzy o historii tej placówki, słowo „surrealistyczne” będzie jedynym pasującym do opisu.

Dwór Artusa posiada klimat, którego nie doświadczyliśmy nigdy wcześniej. Delikatne promienie słońca przebijające się przez ogromne okiennice, statki podwieszane pod sufitem, przepiękne a zarazem dziwne malowidła – to wszystko sprawia, że atmosfera pomieszczenia przypomina świątynię stworzoną do kontemplacji. (oczywiście pod warunkiem, że nie traficie na tłumy turystów).

Zwiedzanie możliwe od 15.06 do 15.09
Cena normalnego biletu: 10zł 
Poniedziałek: wstęp wolny 

Nie zdradzając Wam rąbka tajemnicy, sprytnie przechodzimy do kolejnego punktu naszej wycieczki – Domu Uphagena.

Jeżeli jesteście ciekawi jak żyli i mieszkali Gdańszczanie pod koniec XVIII wieku z pewnością traficie do Domu Uphagena – kamienicy, która jako jedna z nielicznych została udostępniona dla oczu turystów. Zwiedzanie nie zajmie Wam więcej niż 20 minut, ale – naszym zdaniem – warto poświęcić ten czas na zetknięcie się z rzeczywistością dawnych mieszkańców tego miejsca. 

Cena normalnego biletu: 10zł 

Wyjdźmy jednak na chwilkę na zewnątrz i zaczerpnijmy świeżego powietrza. Zostawmy w tyle zgiełk miasta i zmieniając perspektywę wespnijmy się po 191 schodach, docierając na sam wierzchołek Wieży Ratuszowej, skąd rozpościera się przepiękny widok na panoramę Gdańska. W takich miejscach – prawie 50 metrów ponad ziemią – warto dać sobie chwilę na wyciszenie wszystkich myśli. Niech wzrok was prowadzi po wszystkich kolorowych dachach starych kamienic. Szukajcie ciekawych detali, interesujących szczegółów. Oderwijcie się na chwilę od wszystkich zewnętrznych bodźców i podziwiajcie Gdańsk w jego pełnej okazałości.

Wstęp na taras widokowy: 5 zł  

IMG_0666v1

Jednak Gdańsk to nie tylko wnętrza do których możemy wejść – Gdańsk to przede wszystkim cudownie ocalała architektura, małe sklepiki, posągi czy też statki wpływające do zatoki. Wszystkie te elementy zachęcają nas do powrotu i możliwości odkrycia kolejnych, ciekawych miejsc. 

Po zwiedzeniu tych wszystkich cudowności zostaje nam jeszcze jedna kwestia – zdecydowanie bardziej przyziemna. Mianowicie: Gdzie można tanio i dobrze napełnić swoje burczące brzuchy? Odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna: Pyra Bar. Jeżeli nie macie zbyt wiele czasu na zwiedzanie, Wasze kubki smakowe obejdą się bez wykwintnych smaków a portfel ucieszy się na zaoszczędzenie paru złotówek, nie zastanawiajcie się dłużej. Pyra Bar z pewnością spełni Wasze oczekiwania, a już w szczególności tych, którzy są miłośnikami ziemniaków i ich wszelkich modyfikacji. 

20151003_142445

Trójmiasto bez wątpienia przyjęło nas z otwartymi ramionami. Elegancki Sopot, nocny spacer po molo, widok Stoczni Gdańskiej przy zachodzie słońca, długie spacery po Starym Mieście – tak wiele różnych miejsc, emocji, odwiedzonych zabytków – i to wszystko zaledwie w trzy dni! Do całości układanki brakuje tylko jednego elementu: Gdyni.  Ale ona musi jeszcze trochę poczekać. 

Zachęcamy również do sprawdzenia pierwszej części relacji z Trójmiasta oraz trzeciej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *