Dolny Śląsk po raz pierwszy.

Z zamiarem odwiedzenia części terenu Dolnego Śląska zbieraliśmy się już jakiś czas, ale to dopiero moje drobne marzenie zobaczenia Zamku w Mosznej postawiło przysłowiową kropkę „nad i”, odpowiednio motywując nas  do zwiedzenia krainy zachodu po raz pierwszy. Ruszając z Warszawy pokonaliśmy dokładnie 462 kilometry, docierając do celu, którym była niewielka miejscowość – Stronie Śląskie.

Trochę historii

Wjeżdżając do historycznej krainy Śląska na pierwszy rzut oka zauważamy dwujęzyczne nazwy miejscowości. Patrząc na nie cofamy się do roku 1939 kiedy to Górny Śląsk dekretem Adolfa Hitlera został dołączony do Rzeszy, rozpoczynając tym samym germanizację terenów Śląska. Język polski został całkowicie zakazany, a Polacy zmuszani do przejęcia narodowości niemieckiej. Sytuacja uległa zmianie pod II wojnie światowej, gdy cały niemiecki Śląsk  (wraz z Pomorzem Zachodnim, częścią Brandenburgii i Prus Wschodnich) został przekazany Polsce. Na terenach Śląska zapanował umiarkowany spokój, a po wcześniejszych, burzliwych czasach pozostały przepiękne zabytki.

Będąc na Śląsku bardzo szybko odczuwamy skutki jego przeszłości, która zagarnęła i zgrabiła większą część dobrodziejstw z tej części Polski. Niezabezpieczone ruiny, porozrzucane cegły z zabytków oraz miejscami zauważalny niski status społeczny, są dowodem na to, jak wiele przeszła ta historyczna kraina. Nie umniejsza to jednak jej wartości i walorom estetycznym, które wyłaniają się w postaci przepięknych zamków i pałaców.

Zamek w Mosznej
IMG_7318v1

Posiada 99 wieżyczek, 365 pomieszczeń, a do 2013 roku (!) pełnił funkcję szpitala, a właściwie „Centrum Terapii Nerwic”. Swoimi kształtami bez wątpienia skusiłby J.K. Rowling, stając się jej inspiracją do powieści o najbardziej znanym czarodzieju.

Zamek w Mosznej – a właściwie pałac – należał do śląskiego rodu szlacheckiego, wywodzącego się z Kurlandii (historyczna kraina na Łotwie). Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam go w Internecie, nie wierzyłam, że takie cudeńko znajduje się na naszych rodzimych terenach – ten rodzaj architektury kompletnie nie kojarzył mi się z polskim dziedzictwem. Skuszona przepięknymi zdjęciami, skutecznie męczyłam Adriana o wyjazd w rejony Dolnego Śląska, abyśmy całkiem „przypadkiem” zahaczyli o nasz polski Hogwart.

Aż w końcu nadszedł ten dzień…i…

…poczułam rozczarowanie.

Nie wiem co się stało, ale autentycznie nie przeżyłam wyczekiwanego efektu „wow”. Budowla jest przepiękna, oryginalna i imponująca, aczkolwiek z tłumem ludzi i szarymi chmurami nad dachem nie zapiera tchu w piersiach, tak jak mają to w zwyczaju zdjęcia w internecie. Mimo tego warto tu być i na własne oczy zobaczyć „perłę” Dolnego Śląska.

Wejście na teren zamku i otaczającego go parku krajobrazowego – 6 zł (bilet normalny)
Zwiedzanie zamku z przewodnikiem – 10zł (bilet normalny) 

Zdecydowanie polecamy Wam odwiedzić pałac w mniej uczęszczane dni (np. w tygodniu). Tłum był tak wielki, że zrezygnowaliśmy ze zwiedzania wnętrz zamku, co z pewnością nadrobimy w przyszłości.

Stronie Śląskie i okolice

Celem naszej podróży był uroczo brzmiący „Domek na wzgórzu”, znajdujący się pomiędzy szczytami Sudetów Wschodnich, w miejscowości Stronie Śląskie. Pasące się owce, zachodzące słońce za górami czy też niezwykle przyjacielski – choć brzydki jak noc – pies właścicieli, pozwoliły nam choć na chwilę oderwać się od miejskiej rzeczywistości.IMG_7399

Stronie Śląskie to bez wątpienia raj dla miłośników dwóch kółek – po drodze zauważaliśmy mnóstwo ciekawych tras rowerowych, które spokojnie mogłyby zastąpić szlaki górskie. Sami wybraliśmy się na jeden z nich, choć tym razem ze sporym niepowodzeniem – ból głowy spowodowany zmianą ciśnienia, uniemożliwił nam wejście na Śnieżnik. Ale jak to mawiają: nic nie dzieje się bez przyczyny i w ramach rekompensaty – niczym królowie – wjechaliśmy wyciągiem na Czarną Górę, podziwiając przy tym przepiękne widoki na Sudety.

IMG_7404 IMG_7440

Złoty Stok

W odległości około 30 kilometrów od Stroni Śląskich znajduje się miejscowość Złoty Stok z kopalnią złota. Niestety jest to jedno z najbardziej komercyjnych miejsc jakie było dane nam zwiedzić. Sama tematyka wydaje się niezwykle interesująca i oryginalna, natomiast cała oprawa zwiedzania – włącznie z przewodnikiem na czele – były jedną, wielką pomyłką.

Jako ludzie ciekawi świata, zapłaciliśmy za bilety z nadzieją otrzymania dużej porcji wiedzy na temat historii tego niezwykłego miejsca, ciekawostek dotyczących wydobycia złota czy też życia górników. Tymczasem otrzymaliśmy solidną porcję:

  • żartów przewodnika, których nie powstydziłby się sam Strasburger
  • straszenia w kopalni (tak, dobrze czytacie – straszenia) na poziomie taniego Domu Strachów z osiedlowego Wesołego Miasteczka
  • przebranego za Alchemika kolesia, który wyjaśniał powstanie procesu wynalezienia arszeniku, używając zwrotów w stylu „czopek do dupy ; „włos teściowej” czy „jądro wielbłąda”.

Po przeżyciu wstrząsu związanego ze zbyt dużą dawką sucharów, mieliśmy okazję zobaczyć podziemny wodospad a następnie wyjechać z kopalni rozklekotaną kolejką.

To „niezwykłe przeżycie” bez wątpienia odznaczyło piętno na naszej psychice, ale aby nie pozostawiać Was z pustymi rękami, postanowiliśmy przedstawić kilka ciekawostek związanych z kopalnią:

  • złoto ze Złotego Stoku ma znaczący udział w historii świata. Fuggerowie wspierali swym złotem królową hiszpańską Izabelę, która mogła dzięki temu sfinansować wyprawę Krzysztofa Kolumba, zakończoną odkryciem Ameryki.
  • to właśnie tutaj, podczas jednego z eksperymentów został wynaleziony arszenik, który na 100 lat ustanowił Złoty Stok głównym dostawcą tego specyfiku.
  • na przestrzeni całego okresu wydobywczego, tj. w ciągu ponad 700 lat, wydobyto w Złotym Stoku ok. 16 ton czystego złota.

Bilet normalny: 18 zł

strona www: http://www.kopalniazlota.pl/

Złota Ścieżka

Po zwiedzeniu kopalni, potrzebując chwili oddechu i powrotu do normalności, wybraliśmy się na 5 kilometrowy spacer śladami „Złotej Ścieżki” – trasy, która została stworzona ku pamięci czasów świetności kopalni w Złotym Stoku. Droga jest bardzo przyjemna i nie wyczerpująca, a jej szlak w dużej mierze prowadzi przez las. W trakcie spaceru zastała nas burza, przed którą uchronił nas ostatni punkt na mapie – Kościół, w którym odbywał się chrzest. Siadając w ostatniej ławce, cieszyliśmy się z obrotu spraw, jednocześnie słysząc za plecami siarczyste krople deszczu, obijające się o murowaną posadzkę. Właśnie dla takich chwil warto podróżować!

Pałac Królewny Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim

Dolny Śląsk to bez wątpienia perła architektury – na jego terenie znajduje się kilkaset zamków i pałaców, które niekiedy są w stanie fatalnym. Podczas tej krótkiej wyprawy, oprócz zamku w Mosznej udało nam się zobaczyć Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim. Sama budowla zapiera dech w piersiach i choć swoimi kształtami przypomina standardowy zamek, jego przeznaczenie było typowo pałacowe. Budowla została wzniesiona z inicjatywy królewny niderlandzkiej – Marianny Orańskiej i trwała 33 lata, pochłaniając 3 tony złota.IMG_75111

Pałacowi towarzyszy spory teren Parku Krajobrazowego, kryjący w sobie nie tylko małe budowle architektoniczne, ale również pomniki przyrody. Spacerując wyznaczonymi ścieżkami, mieliśmy wrażenie zaniedbania tego miejsca – niezabezpieczone, rozwalające się budowle, brak tabliczek wyjaśniających ich dawne przeznaczenie, czy też spadające cegły z jednej ze ścian, nie zachęcały do zwiedzania. Zasmuceni tym faktem, ruszyliśmy przed siebie mijając intrygujący budynek, który okazał się dawną maszynownią, tłoczącą wodę do pobliskich budowli. Nasze zdziwienie było jeszcze większe, gdy przechodząc obok budynku okazało się, że… jest zamieszkały. Wywieszone pranie czy też talerze satelitarne za nic sobie miały przeszłość i wartość tego budynku.

Wstęp na teren otaczający pałac – bezpłatny

Zwiedzanie z przewodnikiem: 25 zł

Jeżeli szykujecie się z zamiarem odwiedzenia okolic Stronia Śląskiego koniecznie przed przyjazdem zarezerwujcie bilety do Jaskini Niedźwiedzia, która jest najdłuższą jaskinią w Sudetach. To właśnie tutaj znaleziono szczątki prehistorycznych ssaków, a występujące formy naciekowe są jednymi z najciekawszych w Polsce. Wszystkie nazwy z podręczników szkolnych, które w tym momencie przychodzą Wam do głowy – stalagmity, stalaktyty czy stalagnaty  – obficie występują na ścianach Jaskini Niedźwiedziej. Niestety ze względu na brak rezerwacji biletów oraz zbyt duże zainteresowanie turystów, nie mieliśmy okazji odwiedzić tego niezwykłego miejsca. 

Ta czterodniowa wycieczka była kropelką pośród całego morza możliwości Dolnego Śląska. Przed nami jeszcze wiele zamków i pałaców do zobaczenia, gór do zdobycia a także kilometrów do przejścia wśród wdzięków natury. Dolny Śląsku – do zobaczenia niebawem!

0 thoughts on “Dolny Śląsk po raz pierwszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *