Wyjątkowe chwile w filmach

Jest około godziny 20:30. Siedzimy wygodnie na kanapie, rozprostowując nogi na dostawionych krzesłach. Przed nami miga ekran monitora na którym przewijają się kadry z filmu. Kolejne minuty uciekają bezpowrotnie, gdy nagle, całkowicie niespodziewanie, pojawia się ta jedna jedyna scena. Scena, która sprawia, że moje kąciki ust nieśmiało unoszą się do góry, tak aby za chwilę szczerzyć się w promiennym uśmiechu. Ta chwila trwa dosłownie kilka minut, a ja nie tracąc czasu, kątem oka spoglądam w lewą stronę, gdzie znajduje się oświetlona twarz Adriana. Jego dotąd skupiona mina zamieniła się w równie szczery uśmiech, co finalnie potwierdza wyjątkowość obejrzanej sceny. Takich chwil w filmach – jak i w prawdziwym życiu – nie jest za wiele, dlatego też warto je pielęgnować. 

Dzisiaj prezentujemy Wam dziesięć perełek, które wywołały niepohamowany uśmiech podczas projekcji. Każdą z nich łączy wspólny mianownik jakim jest śpiew. Bo czyż taniec i śpiew nie są najbardziej naturalnym sposobem wyrażania emocji?

1. Zaczynamy od Ashtona Kutcher’a w filmie „A Lot Like Love”. Scena, która rozmiękczyła niejedno serce. Przystojny facet, gitara, ogród i 5 słów – „I’ll be there for you”. Tadam, właśnie wszystkie grzechy zostały wybaczone. 

2. Zostańmy na chwilkę przy przystojniakach, zamieńmy gitarę na ukulele, a bruneta na blondyna. O filmie „Blue Valentine” wspominaliśmy już na blogu (5 razy „życiowy” film part 2 ), więc jego geniusz przemówi po raz drugi w poniższej scenie. 

3. Patrząc na plakat do filmu „Mów mi Vincent” spodziewaliśmy się kiczowatej komedyjki, a ku naszemu zdziwieniu otrzymaliśmy niezwykle mądry film o życiu. Genialny Bill Murray w scenie tak zwykłej, że aż wyjątkowej. 

4. Drodzy Panowie – proszę się skupić. Jeżeli do tej pory nie wiedzieliście jak zagadać do dziewczyny w barze, właśnie serwuję Wam 100% przepis na podryw. Wystarczy „You’ve lost that loving feeling”, mundur i wygląd Toma Cruise’a z „Top Gun”

5. Któż z nas nie podśpiewywał w samochodzie swojej ulubionej piosenki? Kiedy jednak podśpiewuje Jake Gyllenhaal z Anną Kendrick w „End of Watch” sprawa przyjmuje zupełnie inny obrót. Muszę się przyznać, że podczas oglądania filmu przewijałam tę scenę dwa razy, nie mogąc wyjść z podziwu jak naturalnie jest zagrana. 

6. Zostając przy uroczej Annie Kendrick, zgrabnie przechodzimy do musicalu „The last 5 years”, w którym jak sama nazwa gatunku wskazuje jest dużo śpiewania. Adrian zapewne zlinczowałby mnie za tę pozycję, gdybym wcześniej nie poprosiła go o obejrzenie poniższej sceny, która wzbudziła moje szczególne zainteresowanie. Opowiadana historia, melodia, główny aktor oraz miejsce, tworzą idealną całość, którą po prostu chce się słuchać! A ja? Chodzę po mieszkaniu wciąż podśpiewując „Oh Schmuel – you get to be happy!”

7. Wizyty rodzinne nie zawsze  należą do najprzyjemniejszych, a gdy w grę wchodzi śpiewanie, robi się jeszcze bardziej niezręcznie. Na własnej skórze przekonał się o tym bohater zagrany przez Vince’a Vaughn’a w „Sztuce Zrywania”

8. Śpiewanie, tak jak i taniec może być o wiele łatwiejszy z odrobiną alkoholu, który – jak wszyscy zapewne wiemy – znosi wszelkie bariery. „Benny and the Jets” na całe gardło w filmie „27 sukienek” bez wątpienia pomogło zbliżyć się głównym bohaterom.  

9. Niestety czasem i alkohol nie pomoże. Tak jak w przypadku Cameron Diaz, która w filmie „Mój chłopak się żeni” uraczyła nas przeuroczym fałszem. Jedno jest jednak pewne – nie ważne jak się śpiewa, ważne że jest dobra zabawa. 

10. Na sam koniec zapętlamy listę i wracamy do początkowej tematyki. Jest przystojniak, zamiast gitary mamy mikrofon i „Zakochaną Złośnicę”.

One thought on “Wyjątkowe chwile w filmach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *