5 powodów dla których warto obejrzeć Stranger Things

Życie we dwójkę to pasmo kompromisów. Nie tylko tych poważnych, życiowych, ale również tych drobnych, ledwo zauważalnych. No wiecie – zawinięta kołdra nie w tę stronę co trzeba, obiad u dziadków zamiast partyjki w ulubioną grę, pójście wcześniej spać, pójście później spać (dotyczy par dzielących przytulne M2) czy też serial science fiction zamiast produkcji okraszonej miłosnymi intrygami i problemami natury psychologicznej. 

Ale wiecie co? Nie żałuję. Bo tym sposobem na hasło „serial science fiction”, z krzywą miną przysiadając się do Adriana, miałam okazję zapoznać się z niezwykle ciekawą produkcją pt. „Stranger Things”. 

Po 1: Oryginalna historia.

Stranger Things jest miłą odmianą dla wszystkich dotychczasowych obejrzanych produkcji. Choć osobiście nie przepadam za historiami wywołującymi dreszczyk niepewności i strachu, to ciekawość, która narodziła się przy pierwszym odcinku serialu, nie pozwoliła mi na zaprzestanie śledzenia dalszego rozwoju akcji. 

Fabuła serialu osadzona jest w latach 80′, w małym, amerykańskim miasteczku na peryferiach. Wszyscy to dobrze znamy, prawda? – Poukładani obywatele, sierżant policji lubiący donaty, dobrzy uczniowie i koniecznie Ci którzy ich gnębią. Obywatelska symbioza, którą nic ani nikt nie jest w stanie zakłócić! Do czasu. Do czasu, gdy syn Ms. Joys Byers (Winona Ryder) znika w niewyjaśnionych okolicznościach.

Tak wiem, też bym nie była zachęcona – ale posłuchajcie dalej. 

Po 2: Niedoświadczeni aktorzy

Po zniknięciu dwunastoletniego Willa Byers’a głównymi bohaterami akcji staje się trójka jego najlepszych kumpli, którzy na własną rękę próbują odnaleźć przyjaciela. To właśnie oni oraz jeszcze jedna tajemnicza, młodociana postać (nie będę spojlerować) swoimi poczynaniami – w głównej mierze – opowiadają widzowi tę skomplikowaną historię. Jest to miły powiew świeżości, szczególnie zważając na fakt, że żaden z czwórki dzieciaków nie miał praktycznie żadnego doświadczenia aktorskiego. Jak na tak dużą, netflixową produkcję jest to spore zaskoczenie. 

mv5bmzmwmtkwndg3nf5bml5banbnxkftztgwmzc0ode0ote-_v1_sy1000_cr0014961000_al_

Po 3 i 4: Nieprzewidywalny scenariusz i ładne zdjęcia 

Gdybyśmy mieli streścić Wam całą historię pierwszego sezonu Stranger Things, zapewne uśmialibyście się po pachy, zamknęli zakładkę z blogiem i wrócili do scrollowania na fejsie. Niestety tak to już jest z relacjonowaniem scenariuszy do produkcji typu science fiction – wraz z wypowiedzeniem ich na głos, automatycznie wydają się dziecinne, kiczowate i przereklamowane. Diabeł bowiem tkwi w szczegółach. A w produkcji Matta i Rossa Duffer mają one ogromne przełożenie na odbiór samej historii. Sposób pracy kamery, muzyka czy też ukazanie fikcyjnych elementów opowiadania, nie zniechęciło mnie do dalszej emisji, a wręcz przeciwnie – pozytywnie zaskoczyło. I kiedy już myślałam, że wiem jak potoczy się dalsza część odcinka – ciach! Moja pewność została roztrzaskana na milion kawałeczków, a scenariusz po raz kolejny skręcił w przeciwnym kierunku. To wszystko doprowadziło mnie do ostatniego epizodu, który przepięknie otworzył drzwi do kolejnego sezonu, na który z niecierpliwością czekamy. 

Po 5: Klimat lat 80′

Nasi rodzice byli bez wątpienia wielkimi szczęściarzami, bowiem lata 80′ mają w sobie niepowtarzalny klimat. Muzyka, ubiór, styl bycia – wszystkie te elementy sprawiają, że oglądając produkcje osadzone w latach młodości Madonny – jestem całkowicie kupiona. Dlaczego tak bardzo uwielbiam czar tamtych lat? Ponieważ królowała wyobraźnia. Wyobraźnia nieograniczona smartfonami, wszechobecnym internetem czy social mediami. Dzieciaki spędzając całe dnie na podwórku, przeżywały sto razy bardziej interesujące historie od tych przedstawionych w okularach VR czy grach RPG. Trzepak był królestwem, piaskownica pustynią a cienie drzew i budynków egzotycznymi wyspami. Na tym właśnie bazuje Stranger Things – na nieograniczonej wyobraźni. Gdyby producenci serialu osadzili go w latach teraźniejszych, historia nie posiadałaby tak ogromnej mocy. Matt i Ross wiedzieli jednak co robią inspirując się klimatem lat 80′. A jak widać na załączonym obrazku, inspiracje były dość…spore: 

3 thoughts on “5 powodów dla których warto obejrzeć Stranger Things

  1. fajna recenzja, tez mialam podobne odczucia, chociaz nie do konca przepadam za fantastyka i nie jest to jeden z moich ulubionych seriali, to jednak rozumiem fenomen popularnosci i czemu dotrwalam/dotrwalysmy do ostatniej czesci. Czekam na wiecej recenzji np: westworld, this is us, the affair lub broadchurch…pozdrawiam

Pozostaw odpowiedź zabazgrani Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *