Chyba dorosłam.

Cofnijmy się na chwilę o 7 pełnych lat.

Jest rok 2010. Rok w którym rozpoczęłam swoją pierwszą poważną pracę w agencji reklamowej, poznając nie tylko zapach pieniędzy ale również smak „prawdziwego związku”. Przy tealight’ach ułożonych w urocze serduszko, z dumnie prezentującą się różą w małym dzbanku, obchodziłam 4 rocznicę z gimnazjalnym wybrankiem mojego serca. Musicie przyznać – 4 lata to całkiem niezły wynik jak na 19-sto letniego homo sapiensa. Jednak z perspektywy czasu to nie liczby przerażają mnie najbardziej, a to co działo się w moim umyśle. A działo się dużo. Odhaczając kolejne punkty na swojej życiowej liście – praca, pieniądze, pierwsze seicento, życiowy partner – zaplanowałam swoje całe życie. No wiecie – domek z ogródkiem, ten sam chłopak od 15 roku życia, jamnik, trójka dzieci i ja w fartuszku przy kuchennym zlewie. Praktycznie miałam wybraną suknie ślubną, obrączki, studia, dom i imiona dla dzieci, gdy tymczasem pod nosem na niewidzialnym wąsie dopiero co wyschło mleko. Czułam się taka dorosła. Taka mądra. Taka życiowo doświadczona.

Gdy tak na prawdę gówno wiedziałam.

Bo 3 lata później po moim cudownym „małżeństwie” zostały tylko fotografie, które zresztą zamieniłam na najgorsze stadium przypadku faceta pt. „pamiętaj księżniczko – łobuz kocha najbardziej”. Moim nocnym rytuałem stało się wracanie do domu o 4 nad ranem, a podejmowane decyzje nawet nie stały obok napisu „rozsądne”.

I tak też z mojej dojrzałości życiowej, została smutna, mokra plama.

Do czasu, gdy pewnego rześkiego poranka spojrzałam w lustro i dojrzałam…

…pierwszą, poziomą zmarszczkę na swoim czole.

Możecie się śmiać, ale mi wcale nie było do śmiechu. Przekroczenie 25 lat to jakaś pieprzona magiczna granica, kiedy nasze ciała wchodzą w okres buntu i nie współpracują z nami już tak chętnie. I gdy tak dzień w dzień przyglądam się tej poziomej linii, której jeszcze całkiem niedawno nie było (może zaczęłam się więcej dziwić? nie wiem) to dochodzę do wniosku, że nawet ją lubię. Lubię ją bo to właśnie ona jest symbolem tych wszystkich lat doświadczenia, które zdążyłam uzbierać. Nie jest ich jeszcze za wiele, ale jest na tyle wystarczająco, aby wreszcie określić się mianem osoby dojrzałej.

Czym tak na prawdę jest dla mnie dojrzałość?

Mam wrażenie, że dojrzałość jest stanem kiedy zaczynamy bardzo dużo analizować. Za dzieciaka nie istniały dla nas problemy i rozterki życiowe – żyliśmy tu i teraz, ciesząc się chmurą przypominającą kształtem ogromnego słonia. Zwykła, unosząca się para przedstawiająca egzotyczne zwierzę – tylko tyle wystarczyło do naszego szczęścia. Dzisiaj sytuacja ma się zgoła inaczej. Im więcej lat na liczniku tym więcej myślimy o życiu, śmierci, przemijaniu, o tym jakimi jesteśmy ludźmi. Tak jak ja teraz – w pewnym momencie swojego życia zaczęłam zastanawiać się co dla mnie kryje się pod pojęciem człowieka dojrzałego. Jakie cechy powinna posiadać taka osoba? Czy wiek ma znaczenie? Czy jestem gotowa aby się nią stać?

7za57brjpj8-elena-saharova1

W 1991 roku polski pedagog i psycholog Zdzisław Chlewiński napisał książkę „Dojrzałość: osobowość, sumienie, religijność” w której wymienił trzy kryteria dojrzałości jednostki. Wiążą się one z:  1) z osiągnięciem wewnętrznej autonomii w zakresie myślenia; 2) z umiejętnością wglądu w motywy swego postępowania; 3) z umiejętnością podmiotowego traktowania innych osób.

Ze względu na duże złożenie pojęcia dojrzałości człowieka, Chlewiński nie był w stanie określić go jedną, jedyną cechą. De facto pod to bardzo ogólne określenie, jesteśmy w stanie podpiąć mnóstwo podrzędnych cech, czynników, zachowań czy też kryteriów, które pozwolą nam stwierdzić – „O ta osoba jest na prawdę dojrzała”. Rozmyślając nad tym zjawiskiem, moim myślom co raz częściej towarzyszy kilka dominujących cech, które – w moim odczuciu – określają osobę dojrzałą psychicznie. Konfrontując te rozważania z Adrianem, stworzyliśmy subiektywną listę cech zaobserwowanych u ludzi dojrzałych. Oto one: 

#1 Chce być lepszym człowiekiem.

W wieku dziecięcym czy też nastoletnim, człowiek popełnia wciąż te same błędy. Nie analizuje swojego zachowania, gdyż najzwyczajniej w świecie nie ma na to czasu. Szkoła, koledzy, imprezy, pierwsza miłość. To wszystko sprawia, że wpada w wir młodości, która jak wszyscy wiemy – rządzi się swoimi prawami. Wypił o dwa kieliszki za dużo? Spoko, następnym razem wypije cztery więcej. Zostawia wszystko na ostatnią chwilę? Nie ma problemu, co ma zrobić dzisiaj, zrobi jutro. Nie założył czapki i dwa tygodnie leżał pod kołdrą? Super! Jutro nie założy też szalika.

Tymczasem człowiek dojrzały wciąż uczy się na swoich błędach. Obserwuje, analizuje, zapamiętuje co poszło nie tak i robi wszystko, aby podobna sytuacja nie miała miejsca. Z dnia na dzień staje się mądrzejszy, nie krzywdząc innych ludzi. Staje się lepszym człowiekiem – tak po prostu.

#2 Uznaje szlachetne wartości.

crkc1ws5e5k-dmitry-kotov1

Człowiek dojrzały nie zaryzykuje swojego długoletniego związku dla jednego skoku w bok. Nie zmarnuje również zdrowia dla narkotyków czy też nie zszarga swojej reputacji dla wygłupów. Posiada priorytety, które są wskaźnikami do prawidłowego funkcjonowania. Dba o rodzinę, jest honorowy i godny zaufania.

#3 Potrafi odpuścić dla dobra sprawy. 

Kiedyś objawem męskości i dojrzałości było dla mnie wyjechanie komuś z „bańki”. Dzisiaj myślę, że człowiek dojrzały to ten, który nie zniża się do takiego poziomu. Potrafi odpuścić, załagodzić konflikt. Nie wdaje się w niepotrzebne gierki słowne. Wie, że pewne kwestie lepiej przemilczeć, niż powiedzieć o dwa słowa za dużo.

#4 Otacza się odpowiednimi ludźmi.

Do tej pory byłam święcie przekonana, że wszyscy – bez wyjątku – powinni darzyć mnie sympatią. Takie błędne myślenie niestety dotyczy wielu osób, tworząc tym samym niepotrzebne kompleksy i obniżenie poczucia własnej wartości. Życie natomiast nie polega na tym aby stawiać na ilość a na jakość. Szczególnie w przypadku doboru znajomych. Człowiek dojrzały potrafi zatem zakończyć toksyczne znajomości i pielęgnować te wartościowe. Otacza się interesującymi ludźmi, którzy przysłowiowo ciągną go w górę, a nie w dół.

#5 Może być dla kogoś autorytetem

Często myśląc o własnych autorytetach w pierwszej kolejności szukamy ich wśród znanych osób. Aktor, piosenkarz, lekarz czy prawnik jest jednak tylko odgrywaną rolą w społeczeństwie. Znając tylko jedną stronę człowieka – tą publiczną – ciężko jest zatem ocenić czy w życiu codziennym również zachowuje się dojrzale. Dlatego też uważam, że autorytetów należy szukać wśród bliskich nam osób: dziadków, rodziców, rodzeństwa. To oni swoim zachowaniem powinni dawać nam przykłady do naśladowania.

ob9953uwzt4-ib-wira-dyatmika1

Ja swój autorytet znalazłam 5 lat temu i każdego dnia cieszę się, że mam szansę się obok niego budzić i zasypiać. Cieszę się, że większość swojego dnia spędzam z osobą, która nieustannie chce być lepszym człowiekiem, uznaje szlachetne wartości, potrafi odpuścić i otaczać się odpowiednimi ludźmi. 

Tego życzę Wam na przyszły rok. Niech obok zrzucania oponek, diet, ćwiczeń, nowego samochodu czy zaoszczędzonych pieniędzy będzie nowe postanowienie – bycie dojrzałym człowiekiem. A kto wie? Może któregoś dnia to Wy staniecie się dla kogoś autorytetem.

2 thoughts on “Chyba dorosłam.

Pozostaw odpowiedź zabazgrani Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *