Jake Gyllenhaal razy 5!

Facet z jednym z najtrudniejszych nazwisk do wymówienia w branży filmowej. Przystojniak z obłędnym spojrzeniem niebieskich oczu. Perfekcjonista, trafnie dobierający role filmowe. Jake Gyllenhaal od czasu swojego przełomu aktorskiego, którym bez wątpienia był film „Tajemnica Brokeback Mountain”, wspina się na wyżyny dobrych jakościowo produkcji. Dzisiaj przedstawiamy 5 z nich.

jake-gyllenhaal-6

Tajemnica Brokeback Mountain (2005r.)

Najlepszy reżyser, scenariusz adaptowany i muzyka oryginalna. 3 Oscary na koncie mówią same za siebie, szczególnie w czasach, gdy temat ukazywania homoseksualizmu na dużym ekranie dopiero co kiełkował. Tajemnica Brokeback Mountain bez wątpienia wydeptała ścieżkę dzisiejszym produkcjom o tematyce LGBT, a przede wszystkim zmieniła podejście widzów do tak oryginalnego – jak na tamte czasy – scenariusza. Sądzę, że 12 lat temu większość zagorzałych kinomanów, po obejrzeniu produkcji stoczyła wewnętrzną walkę pomiędzy zachwytem nad kunsztem reżysera, a własnymi poglądami dotyczącymi kontrowersyjnej tematyki. Bo przecież film jest genialny pod każdym względem: scenariusza, aktorstwa, scenerii, fabuły, a jednak – na tamte czasy – łyżką dziegciu w beczce miodu mógł być temat homoseksualizmu. Dlaczego zatem nim nie był i film pokochało miliony widzów? Za sukcesem Tajemnicy Brokeback Mountain bez wątpienia stoi reżyser Ang Lee, który poprowadził scenariusz w niezwykle subtelny i niewymuszony sposób, ukazując jednocześnie istotę całej historii – rozpaczliwe pragnienie bycia kochanym.

MCDBRMO EC005

Jake i Heath nie musieli przecież przebierać się w kobiece ciuszki, ukazywać zniewieściałe ruchy czy malować usta błyszczykiem. Wręcz przeciwnie – reprezentując jeden z najbardziej męskich zawodów, pozostali autentyczni w poszukiwaniu prawdziwej miłości. Ich uczucie powstało bowiem pod wpływem chwili, która była przepełniona bolesną samotnością. Gyllenhaal w wielu wywiadach pytany oto co skłoniło go do podjęcia decyzji o przyjęciu roli geja, odpowiadał, że w pierwszej kolejności było to doświadczenie znanego reżysera, a w drugiej przepiękna, wzruszająca historia. Były to argumenty nie do przebicia i jak widać po latach, Jake podjął jedną z lepszych decyzji, która odmieniła jego karierę filmową. 

Jarhead (2005r.)

Dokładnie w tym samym roku, mamy okazję zobaczyć alternatywne oblicze Gyllenhaal’a. W przeciwieństwie do wrażliwego chłopaka z Tajemnicy Brokeback Mountain, Jake wciela się w rolę młodocianego Marines, który właśnie wstąpił w szeregi armii. Jak sam wspominał w jednym z wywiadów, otrzymanie tej roli było idealnym połączeniem jego życia prywatnego z zawodowym. W tamtym czasie jako 26 letni mężczyzna wielokrotnie potrzebował ujścia swoich złych emocji przez przysłowiowe walnięcie pięścią w ścianę. „Jarhead” dał mu autentyczną możliwość wyładowania tych frustracji poprzez niezwykle wyczerpujące – pod kątem fizycznym – przygotowanie do roli. 

mv5bzgvkytflodqtywi0yi00zdmylwjhyzktnzk1njdlnjazmzblxkeyxkfqcgdeqxvyntmymdkwmte-_v1_

Gyllenhaal w połączeniu z reżyserskim okiem Sama Mendesa („American Beauty”) stworzyli przepiękny obraz wojenny, ukazany oczami młodego człowieka, który nie do końca zdawał sobie sprawę z konsekwencji wstąpienia do armii. Jako widz mamy możliwość bycia świadkiem nie tylko jego poczynań, ale –  przede wszystkim – wewnętrznej walki z własnymi demonami, lękami czy też trudami prawdziwej wojny. 

Bogowie ulicy (2012 r.)

„Bogowie ulicy” to jedna z tych produkcji, która uderza naturalnością i realizmem, pomimo zwisającej metki „made in USA”. Ot zwykła historia dwójki policjantów, patrolujących ulice Los Angeles. Niby nic ciekawego, a jednak im głębiej w las tym bardziej utożsamiamy się z głównymi bohaterami, coraz mocniej pielęgnując w sobie przekonanie, że w świecie rzeczywistym mogliby stać się naszymi dobrymi kumplami. Realizmu dopełniają sceny, które spokojnie mogłyby być kręcone telefonem. David Ayer dobrze wiedział co robi – minuta po minucie widz jest wręcz pożerany przez opowiadaną historię, aby w efekcie finalnym autentycznie towarzyszyć bohaterom w służbie, która nie zawsze kończy się wlepieniem mandatu za nieprawidłowe parkowanie.


„Bogowie ulicy” to historia niezwykłej przyjaźni, ukazanej w najprostszy z możliwych sposobów. Bez fajerwerków, wydumanych dialogów czy naciąganych problemów. Ot, dwójka zwykłych facetów, których drogi skrzyżowały się w odpowiednim momencie. Całości dopełnia fakt, że obydwaj Panowie (Gyllenhaal oraz Pena) przygotowując się do roli, przez pięć miesięcy, po dwanaście godzin dziennie, towarzyszyli w służbie policjantom patrolującym ulice Los Angeles.

Wróg (2013 r.)

Gyllenhaal to jeden z tych aktorów, który idealnie nadaje się do skomplikowanych ról filmowych. Dzięki swoim umiejętnościom, mistrzowsko wciela się w role bohaterów z trudną przeszłością, rozterkami życiowymi czy nawet skrzywieniami psychicznymi. Reżyser Denis Villeneuve nie mógł zatem lepiej trafić wybierając do roli Adama Bell’a właśnie Jake’a.

„Wróg” to produkcja, którą albo się kocha albo nienawidzi. Skomplikowana symbolika może odstraszyć mniej wytrwalszych widzów, ale Ci którzy pozostaną do końca, z pewnością docenią kunszt zarówno reżysera jak i aktora pierwszoplanowego. Historia bowiem jest niezwykła:  Adam Bell prowadząc do bólu monotonne i nudne życie, zupełnie przypadkowo natrafia na swojego sobowtóra. Uderzające podobieństwo skłania naszego głównego bohatera do nawiązania kontaktu z nieznajomym, który okazuje się być bardzo tajemniczą postacią.

Gwarantuję, że półtora godzinny seans z „Wrogiem” doprowadzi Cię do cudownego mindfucku, dorównującemu poziomem intensywności „Wyspie Tajemnic”. A to nie zdarza się zbyt często.

Zwierzęta Nocy (2016 r.)

W 2000 roku magazyn Vogue uznał Toma Forda za najlepszego projektanta na świecie. 9 lat później Tom postanowił rozszerzyć swoją działalność stając się reżyserem filmowym. I choć od tamtej pory spod jego skrzydeł wyszły tylko dwa filmy, ostatni z nich pokazał, że przejście do świata filmowego było jedną z lepszych decyzji znanego projektanta. „Zwierzęta nocy” – bo o nich mowa, to niesamowita opowieść prowadzona  w dwóch równoległych światach – wyobraźni i rzeczywistości. Poukładane życie Susan Morrow (Amy Adams) przerywa przesyłka od byłego męża. Tajemnicza paczka okazuje się być jego nową powieścią, która brutalnie rozlicza ich wspólną przeszłość. Tony Hastings (Jake Gyllenhaal) posługując się fikcyjnymi bohaterami książki, daje swojej byłej żonie nie tylko ostatnie przesłanie, ale także rozliczenie z pozostawionymi wiele lat wcześniej niedopowiedzeniami.

Genialna historia, która wciąga widza w niezwykłą opowieść o bólu, stracie i chęci zemsty. Mam nadzieję, że Tom Ford niebawem ponownie uraczy nas swoim filmowym projektem, bo jak widać sprawdza się w tym genialnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *