Nie jesteś wyjątkowy.

Nie martw się – ja też nie.

W tym miejscu powinna zostać postawiona ostatnia kropka tego posta. Dlaczego? Bowiem cały sens, który chcę Wam dzisiaj przekazać mieści się w tych trzech słowach: Nie jesteśmy wyjątkowi.

Ja – Ty – Michael Jackson.

Po prostu nie jesteśmy.

I choć nie wiem jak bardzo brutalnie może zabrzmieć to zdanie, uświadomienie sobie sensu  tych trzech banalnych słów wniesie do Twojego życia ogrom zdrowych relacji, zachowań i przemyśleń. Nie wierzysz? Przekonajmy się sami.

Jestem jak Danzel Washington.

Całkiem niedawno miałam przyjemność obejrzeć  interesujący stand-up, amerykańskiego komika – Chrisa D’Elia, który zainspirował mnie do stworzenia tego posta. Chris podczas swojego monologu, w dosadny sposób dał do zrozumienia zgromadzonej publiczności – NIE jesteście wyjątkowi. Jesteście dokładnie tacy sami jak koleś z czwartego rzędu, który właśnie dłubie w nosie. NIE zagralibyście głównej roli Danzela Washingtona w filmie „Man on fire”, a jedynie rolę kolesia, który podaje mu akta sądowe. NIE jesteście pępkiem świata i uwaga – last but not least – NIE możecie osiągnąć wszystkiego, czego sobie zamarzycie. W tym momencie pojawia się w Waszej głowie stwierdzenie – „Pier**l się Kama, guzik o mnie wiesz – MOGĘ wszystko”. Otóż mój drogi – nie, nie możesz. Czy jesteś w stanie zapanować nad głodem na ziemi? Czy sprawisz, że będziesz latał? Czy w tydzień staniesz się prezydentem? NIE, ponieważ nie możesz wszystkiego. I choć nasze cudowne pokolenie X, Y, Z (tutaj wstaw dowolną literkę w alfabecie), uważa się za zwycięzców, w dużej mierze jest bandą zadufanych nieudaczników, żyjących w wirtualnym świecie. Prowadzeni przez swoich personalnych trenerów, mistrzów wystąpień publicznych, fit coachów, smart coachów, psycho coachów i wszystkich innych z dopiskiem „coach”, waląc się pięściami w pierś głośno krzyczą „I can do it”!!

– Well, no, you can’t.

Skąd się zatem wzięły te wszystkie social mediowe dzieci, które są święcie przekonane, że wrzucając na kolorowe tło parę zdań napisanych innym fontem niż times new roman, zainspirują cały świat i porwą tłumy? To proste. Wychowali się w pokoleniu: „JA, JA, JA i jeszcze raz ja”. – Patrz na mnie, na moją nową koszulkę, patrz setki razy na moje dziecko, patrz jakie mam zajebiste życie, patrz jaka jestem wykształcona/y, patrz po prostu bo jestem zajebista/y, patrz na mnie, nie na siebie, patrz jaki jestem wyjątkowy. Internet zalały setki bezużytecznych zdjęć, które głośno krzyczą „polub mnie!”. Wychowaliśmy się w przekonaniu, że jesteśmy wyjątkowi, a nasze życia są na tyle ciekawe, że zainspirują innych. No cóż, w większości przypadków – nic bardziej mylnego.

Zgaś swoje EGO.

Okey, trochę skrzydeł zostało podciętych, ale przecież nie oto w tym wszystkim chodzi. Nie mówimy tu o obniżeniu własnej wartości, a uświadomieniu sobie, że nie jesteśmy ponad innymi ludźmi – jesteśmy na równi. Ta banalna rzecz pozwoli nam docenić i uszanować inne życia. Jeżeli tylko zaprogramujemy sobie z tyłu głowy „nie jestem wyjątkowa/y” i z taką myślą wyjdziemy na miasto, nagle okaże się, że zaczniemy dostrzegać inne twarze i historie, które się za nimi kryją. Że warto uśmiechnąć się do Pani Krysi z piekarni – ona przecież też ma swoje życie, może męża, a może nawet wnuków? A może każde święta spędza sama, szlochając nad postawionym obok, pustym talerzykiem? Może sąsiad z naprzeciwka, którego tak bardzo nie lubimy, stracił bliską osobę stając się tym samym, zamkniętym i zgryźliwym człowiekiem? Każdy ma jakąś historię, każdy ma swoje życie – nie tylko Ty. Warto o tym pamiętać.

Mogę nieskromnie powiedzieć, że tą zasadą kieruję się od dłuższego czasu, choć kiedyś – zupełnie nieświadomie i w mniejszym stopniu niż teraz.

Pamiętam jak dziś, gdy jakieś 6 lat temu, chodząc do mojej pierwszej, prawdziwej pracy, dzień w dzień przechodziłam obok budki ochroniarskiej. W jej czeluściach zawsze siedział wysoki, szczupły Pan z wąsem – tak na oko – po sześćdziesiątce. Większość korposzczurków, oscentacyjnie dzierżąc kawę z sojowym mlekiem omijała Pana ochroniarza, traktując go jako powietrze. Ja natomiast, z uwagi na moje wychowanie, za każdym razem uśmiechałam się szeroko do Pana „Mietka” życząc mu miłego dnia. Pan „Mietek” odwzajemniał uśmiech jeszcze szerzej, sprawiając wrażenie jakby „miły dzień” właśnie się zaczął. Nie opowiadałabym Wam jednak tego tu i teraz, gdybym 5 lat później, przez przypadek, nie znalazła się obok tej samej budki ochroniarskiej. Moje zaskoczenie sięgnęło zenitu, gdy po tylu latach, Pan „Mietek” na mój widok wybiegł z budki i wyściskał mnie tak mocno, że nogi uniosły mi się ponad ziemią. Facet nie dość, że mnie rozpoznał, to jeszcze opowiedział historię swojego życia, ostentacyjnie zaznaczając, że nikt z pracowników nie traktował go tak miło jak ja. Tadam! Tak działa magia „nie jestem wyjątkowa”.

Nie wychowuj „wyjątkowców”

Chris D’Elia stwierdził – „Jeżeli kiedykolwiek będę mieć dziecko, nie powiem mu Jesteś wyjątkowa/y! Możesz wszystko! Powiem – stary, czeka Cię dużo potknięć w życiu, przygotuj się na nie i dąż do wyznaczonego celu”. No kurde, polać mu. Mogę tylko sobie wyobrazić, jak bardzo świat uległby zmianie na lepsze, gdyby rodzice nie traktowali swoje dzieci jak świętego graala. Gdyby każde, bez wyjątku, miało zaszczepione z tyłu głowy „Nie jestem wyjątkowy, jestem jak inni„. Czy wtedy w dorosłym życiu świeciłby swoim srajphonem na koncercie, rozpraszając wszystkich wokół? – Nie, pomyślałby: „ups, to gówno świeci, zgaszę je, aby nie przeszkadzać innymi”. Czy wtedy ostentacyjnie kładłby na siedzeniu w PKP swoje stopy bez butów? – Nie, pomyślałby: „ups, moje nogi mogą śmierdzieć, nie pozwolę na rozprzestrzenienie się tego smrodku wśród moich kompanów podróży”. Czy wtedy karmiłaby piersią w publicznej restauracji? – Nie, pomyślałaby: „ups, mój cycek mogą widzieć inni mężowie, lepiej go zakryję”. Czy wtedy jej dzieciaki wrzeszczałyby na całą restaurację? – Nie, pomyślałaby: „ups, ludzie przyszli się tu zrelaksować, a moje dzieci drą się w wniebogłosy – lepiej je uciszę”. I tak, dalej i tak dalej.

Problem w tym, że ludzie nie myślą. Uważają, że oni i ich dzieci są wyjątkowi. Że mogą wszystko.

Bo jedno jest pewne – kiedy z tyłu głowy, masz zakodowane „jestem wyjątkowy’a” to innymi słowy – srasz na innych, stawiając siebie ponad wszystkimi. Takie myślenie zakrzywia obraz samego siebie, doprowadzając do pychy i przerośniętego ego. A to oznacza, że jesteś tylko o krok od wstawiania „inspirujących” cytatów na kolorowych tłach – czego nikt z nas tu zebranych by nie chciał.

Nie jesteśmy wyjątkowi.

Jesteśmy wspaniałymi ludźmi, którym dane jest przeżyć krótki wycinek czasu na tej pięknej planecie. Wykorzystajmy go jak najlepiej, z wzajemnym szacunkiem.

2 thoughts on “Nie jesteś wyjątkowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *